sobota, 6 sierpnia 2016

Recenzja: "Adept"

Tytuł: "Adept"
Autor: Adam Przechrzta
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cena rynkowa: 39, 90 zł
Polska premiera: 13 kwietnia 2016
Opis wydawcy:



"Warszawa początek dwudziestego wieku.
W środku miasta pojawia się enklawa, jej rozrost może powstrzymać jedynie mur nabity srebrnymi prętami. Nikt nie wie, skąd się wzięła, dlaczego zmienia się tam układ ulic i wygląd kamienic. Identyczne strefy znajdują się w Moskwie i Petersburgu. Pozornie normalne życie tuż obok emanacji wynaturzonego świata pełnego stworzeń rodem z mrocznych legend. Do strefy zapuszczają się jedynie carskie patrole i alchemicy w poszukiwaniu składników do swoich eksperymentalnych leków. Polski alchemik Olaf Rudnicki oraz oficer elitarnej carskiej gwardii, muszą zmierzyć się z zagrożeniem, stawiając na szali nie tylko życie. Na domiar złego narasta konflikt miedzy mocarstwami, nieubłaganie zbliża się wojna. Pojedynki, zakazane eksperymenty i narastające wrzenie w mieście, prowadzą do finału, którego nikt się nie spodziewa."





Alchemia, demony i historia



Adam Przechrzta to historyk, doktor nauk humanistycznych, autor licznych opowiadań, powieści, laureat Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. "Adept" to pierwszy tom jego nowego cyklu "Materia Prima", w którym historia alternatywna łączy się z wątkami fantastycznymi. Nie ukrywam, że do książki przyciągnęły mnie zarówno niezwykle klimatyczne ilustracje, jak i zapowiadający obfitującą w akcję fabułę opis. Byłam bardzo ciekawa, czy połączenie typowych dla fantastyki motywów z obrazem Polski pod zaborem rosyjskim się sprawdzi. Co otrzymałam? Czy treść najnowszej powieści Przechrzty wywarła na mnie równie pozytywne wrażenia, co jej oprawa wizualna?

Akcja powieści toczy się w Warszawie, na początku dwudziestego wieku. W niej, w Moskwie oraz w Petersburgu pojawiają się tajemnicze enklawy, przez które do tych miast zaczyna wkraczać magia oraz demony. Na ich teren wpuszczani są tylko alchemicy i carskie patrole. Do tych pierwszych należy Olaf Rudnicki - zdolny aptekarz, niemalże medyk, który słynie ze skuteczności podawanych przez siebie specyfików i sukcesów w leczeniu trudnych przypadków. Wkrótce nawiązuje on współpracę z Aleksandrem Samarinem - oficerem elitarnej rosyjskiej gwardii. Wspólnie próbują rozwiązać problemy związane z paranormalnymi zjawiskami. Jakby tego było mało, w jednej ze strzelanin ranna zostaje Anastazja - nikomu nieznana, urodziwa kobieta, która może mieć arystokratyczne korzenie. Zostaje pacjentką Olafa i stopniowo zdobywa jego zaufanie. Tymczasem sprawy Rudnickiego zaczynają przybierać coraz bardziej niebezpieczny obrót. Kim tak naprawdę jest Anastazja? Kto zagrozi Rudnickiemu? Skąd pojawiły się demony? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania - sięgnijcie po "Adepta". 

Bohaterowie najnowszej powieści fantasy Adama Przechrzty to wiarygodnie wykreowane grono indywidualistów, którzy stopniowo zaskakują czytelnika coraz bardziej wymyślnymi intrygami oraz sekretami, jakie z czasem wychodzą na jaw. Olaf Rudnicki, dzięki swoim niezwykłym talentom, skromności i zasadniczości, przykuwa uwagę i zdobywa sympatię czytelnika. Aleksander Samarin do samego końca stanowi dla odbiorcy zagadkę, a jego zabarwione politycznymi smaczkami dyskusje z Olafem intrygują, zwłaszcza że jako jeden z nielicznych Rosjan ma do Polaków dość pozytywne nastawienie. Najbarwniejszą bohaterką jest bez wątpienia zjawiskowa Anastazja - postać tajemnicza, sprytna, bystra i władcza. Ciekawie zostały też przedstawione wszelkie paranormalne stwory i bohaterowie poboczni.

Akcja "Adepta" początkowo toczy się wolnym rytmem. Z czasem przyśpiesza, by pod koniec osiągnąć niemalże zawrotną prędkość. Książka została napisana dość przystępnym, barwnym i mocnym językiem. Zawiera odrobinę rosyjskich zwrotów, które zostały wyjaśnione na końcu. Fabuła pełna jest walk, strzelanin, elementów zaskoczenia i brutalnych, krwawych scen. Nie brakuje też dobrych, intrygujących dialogów między Rosjanami i Polakami oraz odrobiny wątków romantycznych. Całość prezentuje się bardzo klimatycznie i wciągająco. Połączenie typowych dla fantastyki elementów i rozwiązań z obrazem Polski pod zaborem rosyjskim okazało się świetnym i umiejętnie wykonanym pomysłem. 

"Adept" to obiecujący, dobrze napisany, intrygujący początek cyklu "Materia Prima". Jeżeli kolejne części będą równie dobre, to szykuje się wielka uczta dla miłośników fantasy. 


Polecam: wielbicielom klimatycznych, wciągających powieści fantastycznych z zaskakującymi zwrotami akcji i demonami w tle.

Nie polecam: czytelnikom oczekującym głównie przedstawienia szczegółowych faktów historycznych, miłośnikom misternych, rozbudowanych opisów.



Moja ocena:


8.5/10,   4+





Recenzja ukazała się na portalu Bestiariusz:







Za książkę dziękuję portalowi Bestiariusz

oraz wydawnictwu Fabryka Słów













środa, 3 sierpnia 2016

Recenzja: "Grimm City. Wilk!"

Tytuł: "Grimm City. Wilk!"
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 384
Wydawnictwo:  Sine Qua Non
Cena rynkowa: 36, 90 zł
Polska premiera: kwiecień 2016
Opis wydawcy:



"Przyznaj, spodziewasz się baśni

Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?

Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki, brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieście, w którym rządzi strach i… opowieść.

W tym mieście nie wybacza się żadnych błędów!"








Czerwony Kapturek, zwłoki i zagadka


Jakub Ćwiek to aktualnie jeden z najpopularniejszych pisarzy polskiej fantastyki, publicysta, laureat Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, autor cykli "Kłamca", "Chłopcy" czy "Dreszcz", znany z czerpania inspiracji z mitologii i popkultury. "Grimm City. Wilk!" - jego najnowsza powieść - to kryminał noir w sztafażu urban fantasy, który przyciągnął mnie zapowiedzią gorzkiej, brutalnej historii i klimatyczną okładką. Moje dotychczasowe spotkania z twórczością Ćwieka były bardzo pozytywne, więc miałam nadzieję, że i tym razem czeka mnie czytelnicza satysfakcja, a przedstawiona historia zachwyci mnie bezkompromisowością oraz mnóstwem zwrotów akcji. Co otrzymałam? Czy "Grimm City" spełniło moje oczekiwania?

"Grimm City. Wilk!" traktuje o zdarzeniach w ponurym, przemysłowym mieście, w którym kwitnie przestępczość, bardzo ważną rolę grają opowieści, kostnica działa na pełnych obrotach, a w każdym zakamarku czai się jakaś zagadka, zabójca bądź inny rzezimieszek. Służby bezpieczeństwa są skorumpowane, taksówkarze w niebezpieczeństwie, dziennikarze nieustannie doszukują się jakichś sensacji, znajdując je częściej niż powinni. Jakby tego było mało, zamordowany zostaje oficer policji - Wolf. W całą sprawę zdaje się wmieszany muzyk, tajemnicza postać w czerwieni i kilka innych osób, ale śledztwo toczy się raczej powoli, zaskakując coraz to bardziej szokującymi faktami. Kto i dlaczego tak naprawdę zabił policjanta? Jakie sprawy wyjdą na jaw w trakcie prowadzenia dochodzenia i jakie znaczenie ma tu pewien ksiądz? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania - zapoznajcie się z "Grimm City".

Główni bohaterowie "Grimm City" to grono zróżnicowane i sprawnie wykreowane, choć nieco mało charakterystyczne. Żaden z nich nie wyróżnia się jakoś bardzo na tle pozostałych. O ile czytelnik raczej nie zastanie tu płaskich, stricte czarnych bądź białych postaci, żadna z nich nie wbija się jakoś wybitnie w pamięć, zwłaszcza w porównaniu do tych z wcześniejszych książek Ćwieka - przykładowo z serii "Chłopcy" i "Dreszcz". Nie zmienia to jednak faktu, że ich losy śledzi się przyjemnie, bo większość z nich ukrywa trochę brudnych sekretów. Alfie - wplątany w aferę kryminalną muzyk - wzbudza sympatię czytelnika i jako przypadkowy świadek wypada dość realistycznie. Czerwony Kapturek podsyca ciekawość odbiorcy, trudno przewidzieć jej działania. Ambicja Palli di Neve - dziennikarki - sprawia, że potrafi być naprawdę twarda, bezczelna, intrygująca i nieprzewidywalna. Pozostali - np. Evans, McShane i Dragosavlij - również prezentują się interesująco. 

Najnowszą powieść autora charakteryzuje mroczny, ciężki, przemysłowy klimat, surowy naturalizm, bogactwo opisów, mała ilość dialogów, brutalność, mnogość wątków, dość wolno tocząca się, ale nieraz zaskakująca akcja, liczne nawiązania do baśni, krwawe sceny, w miarę dosadny język i mnóstwo zagadek kryminalnych. Tym razem nieco mniej jest charakterystycznego dla tego autora humoru, a nawiązania do popkultury nie mają aż tak dużej roli, jak w przypadku jego wcześniejszych książek. Historia zdaje się być bardziej dopracowana i stonowana, ale miejscami mało wciągająca. Przydałoby się więcej zdarzeń i rozmów bohaterów, a mniej rozbudowanych przemyśleń i opisów otoczenia. Całość wypada dobrze i udowadnia, że Ćwiek w pisaniu kryminałów potrafi wypaść porządnie, ciekawie i przekonująco. 

"Grimm City. Wilk!" jako początek nowego cyklu kryminalnego prezentuje się intrygująco. Spędzony z nim czas wspominam bardzo miło. Pozostaje mi nadzieja, że kolejne części będą jeszcze lepsze.


Polecam: czytelnikom poszukującym mocnego kryminału z nutką nawiązań do znanych baśni.

Nie polecam: osobom przewrażliwionym na punkcie krwawych, naturalistycznych scen.




Moja ocena:


  8/10,   4





Recenzja ukazała się na portalu Bestiariusz:




niedziela, 22 maja 2016

Recenzja: "Komornik"

Tytuł: "Komornik"
Cykl: Komornik (tom 1)
Autor: Michał Gołkowski
Liczba stron: 486
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cena rynkowa: 39, 90 zł
Polska premiera: 16 marca 2016
Opis wydawcy:


"Nadchodzi Koniec. 

Ale taki w cholerę prawdziwy, biblijny. Ziemia zatrzymuje się, gwiazdy spadają, woda zamienia się w krew. Umarli wstają z grobów, otwiera się otchłań. Państwa upadają, brat powstaje przeciw bratu, a dzieci podnoszą rękę na rodziców. Widać, że lada chwila świat spłonie.

Tylko że coś w systemie nie zaskoczyło. Generalnie, zasadniczo i pobieżnie: zamiast bomby termojądrowej wychodzi fajerwerk.

Bo ludzi jest dużo za dużo, o wiele więcej, niż gdy święty Jan spisywał ostatnie wersety swego dzieła. Technologia poszła mocno naprzód, więc przed rydwanem jeźdźca Apokalipsy można uciec, pedałując na rowerze. O dziwo, w ogóle nikt nie chce umierać, nawet jeśli plakaty i ulotki reklamowe obiecują Życie Wieczne w jaskrawych barwach pasteli. 

I tak to zostaje - na wpół rozbabrana Apokalipsa.

W końcu ktoś na Górze decyduje, że trzeba ten burdel ogarnąć.

Powołani zostają do życia Aniołowie Apokryficzni. Postawione zostaje przed nimi proste zadanie: jak najszybciej i najskuteczniej rozporządzić masą upadłościową, w którą zamieniła się nasza Ziemia. Mają dokonać inwentaryzacji, zdecydować co zrobić ze stanem zastanym, zlikwidować środki trwałe, upłynnić aktywa, wymieść brudy, zgasić światło i oddać klucz na portierni.

Co robią Apokryficzni, przez ludzi wymyśleni, przez ludzi napisani i myślący częściowo jak ludzie?

Najkrócej mówiąc decydują, że mają to w dupie. Że nie mają kompetencji i im się nie chce. Zwalają czarną robotę na ludzi. 

Na ziemię zstępują Komornicy."




"Apokaliptyczny chaos

„Komornik” to pierwszy tom cyklu o biblijnej apokalipsie i zarazem siódma książka autorstwa Michała Gołkowskiego – tłumacza i pisarza znanego z zamiłowania do postapokaliptycznej tematyki, który zadebiutował w 2013 roku powieścią „Ołowiany świt”. Sięgając po jego najnowsze dzieło, oczekiwałam porywającej, wartkiej akcji, pełnych makabry opisów, czarnego humoru i oryginalnych pomysłów, gdyż grafiki promocyjne oraz zapowiedź wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Co otrzymałam? Czy treść powieści spełniła moje wymagania i zaspokoiła czytelniczy głód pasjonującej historii?

Książka traktuje o zdarzeniach związanych z apokalipsą wykonywaną na rozkaz Góry, czyli samego Boga. W boski plan unicestwienia ludzkości wkradają się jednak liczne usterki. Ludzi jest więcej, niż się spodziewano. Powołani do ich zabijania Aniołowie Apokryficzni mają liczne problemy związane z wykonywaniem swoich zadań, więc postanawiają ustanowić Komorników, ludzkich pomocników, uprzywilejowanych i obdarzonych specyficznymi umiejętnościami, którzy mordują część grzeszników. Właśnie taką misję wypełnia Ezekiel Siódmy, który za namową żony zgodził się nieopatrznie na niejasne warunki umowy. Wykonując swoją pracę, ściga zarówno nikczemników, jak i prawie niewinne osoby. Jego działania nadzorują Aniołowie Śmierci, Azrael i Abaddon. Jeden z nich przysporzył mu wcześniej wiele cierpienia. Ezekiel udaje się w wiele niebezpiecznych miejsc, śledzi przyszłe ofiary, a przy tym nie raz i nie dwa praktycznie umiera, walcząc nie tylko z niezbyt mądrymi Cherubinami. Co spotka Ezekiela Siódmego? W jaki dokładnie sposób został Komornikiem? Z kim przyjdzie mu się bić? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania – przeczytajcie!

Główny i zarazem tytułowy bohater powieści Gołkowskiego to postać z krwi i kości. Typ świetnie wykreowany, cyniczny, brutalny, bardzo specyficzny. Daleko mu do nieskazitelnego charakteru, ale też do stereotypowego twardziela. Ma swoje słabości, często bywa niezdarny, sypie wulgaryzmami jak z rękawa, kłóci się z przełożonym, ale godzi się ze swoją rolą, zabijając nieszczęśników, na których nasyła go Góra. W pomysłowy, nietypowy i groteskowy sposób zostali przedstawieni aniołowie. W „Komorniku” część z nich to typowe maszynki do zabijania, inni zaś upodobnili się do ludzi i przejęli niektóre ich cechy, również te negatywne, by lepiej ich zrozumieć. Bardzo ciekawie została przedstawiona relacja pomiędzy Ezekielem i Azraelem. Ich rozmowy są pełne sarkazmu, czarnego humoru i stanowią dobry przerywnik pomiędzy obfitującymi w sceny walki misjami Komornika.


(...)" RESZTA RECENZJI NA: https://gexe.pl/ksiazki/art/5290,komornik



Moja ocena:


9/10,    5+





Recenzja została napisana dla portalu Game Exe 



Za książkę dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów


oraz portalowi Game Exe










niedziela, 15 maja 2016

Antologia "Krew Zapomnianych Bogów" z moim opowiadaniem

Tytuł: "Krew Zapomnianych Bogów"
Gatunek: horror
Opis wydawcy:


"Krew Zapomnianych Bogów - to pierwsza polska antologia grozy w słowiańskich klimatach! Trzynastu autorów połączyło swoje siły i stworzyło jedyny w swoim rodzaju zbiór opowiadań. Stare gusła, dziwaczne przesądy, przeraźliwe rytuały, demony i nocne stwory, wszystko to znajdziecie w tej upiornej antologii. Czy macie odwagę wkroczyć do mrocznego świata naszych przodków? Czy macie siłę zmierzyć się z koszmarami, które dręczyły naszych pradziadów? Po przeczytaniu tej książki nic już nie będzie takie jak kiedyś, będziecie rozglądać się dookoła, wypatrując czających się w cieniu bestii. Amulety chroniące przed siłami zła staną się nieodłącznym elementem waszej garderoby. Rzeczywistość nabierze nowych barw, a z pozoru nic nieznaczące zdarzenia, nabiorą nowego sensu. Przyjmijcie wyzwanie i wkroczcie do świata upiornych fantazji!"



Miło mi poinformować, że 16 maja ma miejsce oficjalna premiera antologii "Krew Zapomnianych Bogów" z moim opowiadaniem. To mój debiut debiut na papierze. Wszystkich miłośników horrorów oraz słowiańskiej mitologii gorąco zachęcam do nabycia i przeczytania książki. Aktualnie trwa dodruk, gdyż wyprzedały się już wszystkie egzemplarze dostępne w przedsprzedaży. Wkrótce będzie ją można kupić ponownie, na koncie wydawcy: http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=19919964




W antologii znajdziecie teksty takich autorów jak:
Dagmara Adwentowska
Piotr Borlik
Sylwia Błach
Tomasz Czarny
Piotr Ferens
Krzysztof Haczyński
Marcin Piotrowski
Patryk Hirsekorn
Piotr Borowiec
Flora Woźnica
Sandra Gatt Osińska
Maciej Szymczak
Karolina Mangusta Kaczkowska




FP "Krwi Zapomnianych Bogów" na Facebooku: https://www.facebook.com/1slowianskhorror/?fref=ts





czwartek, 12 maja 2016

Recenzja: "Portret Doriana Graya"

Polski tytuł: "Portret Doriana Graya"
Tytuł oryginalny: The Picture of Dorian Gray
Autor: Oscar Wilde
Tłumacz: Maria Feldmanowa
Liczba stron: 276
Wydawnictwo: Vesper
Cena rynkowa: 29, 90 zł
Polska premiera: 2015
Opis wydawcy:



"Portret Doriana Graya jest powieścią uniwersalną, w której współczesny czytelnik może odnaleźć własne problemy i rozterki. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy w świecie wszechobecnych obrazów i wizerunków szukają własnego oblicza i kształtują obrazy innych, a także dla wszelkiej maści moralistów, którzy nazbyt łatwo szafują potępiającymi wyrokami. Moglibyśmy powiedzieć za Gombrowiczem, który wyciągnął z lektury Wilde’a znakomitą lekcję, że „człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna”.


Portret Doriana Graya jest bez wątpienia duchową autobiografią Oscara Wilde’a. Sam artysta uważał, że bohaterowie tej powieści odzwierciedlają różne cechy jego osobowości. Autor pisał w jednym z listów – Portret… „zawiera wiele ze mnie. Bazyli Hallward jest tym, za kogo się uważam; lord Henryk – tym, za kogo uważa mnie świat; Dorian – tym, kim chciałbym zostać – być może w innych czasach”.

Pośmiertne życie Portretu Doriana Graya zaczęło się w Polsce w 1905 roku, kiedy to nakładem „Przeglądu Tygodniowego” ukazał się pierwszy polski przekład powieści autorstwa Marii Feldmanowej. Przekład ten, zachowujący niepowtarzalny klimat epoki, celebrujący modernistyczną dbałość o styl i poetyckie piękno, może pretendować do arcydzieł sztuki translatorskiej.

Prezentowane wydanie Portretu Doriana Graya w przekładzie Marii Feldmanowej wzbogacone zostało pięknymi ilustracjami i secesyjnymi zdobieniami autorstwa Henry’ego Westona Keena (1899–1935), znanego ilustratora książek i litografa, symbolisty i dekadenta tworzącego pod wpływem tradycji Aubreya Beardsleya i secesji.

– z posłowia dr. Tomasza Kaliściaka, Uniwersytet Śląski"





Arcydzieło życia


"Portret Doriana Graya" to piąte dzieło irlandzkiego filologa klasycznego, poety i dramatopisarza - Oscara Wilde’a, przedstawiciela estetyzmu, za życia słynącego ze swojego biseksualizmu, licznych skandali i kontrowersyjnych poglądów. Jego jedyna opublikowana powieść została uznana za gorszącą i demoralizującą, zmuszając go do dokonania licznych poprawek i złagodzenia fragmentów odnoszących się do mocno potępianego wówczas homoseksualizmu. Dziś jest uznawana za klasykę literatury grozy, doczekała się ekranizacji, ma wielu wielbicieli i wciąż wywiera wpływ na nowe rzesze twórców. Nic dziwnego więc, że sięgając po nią i znając te fakty, spodziewałam się przeczytać oryginalne i pasjonujące arcydzieło, które całkowicie mnie pochłonie i sprawi, że chętnie będę do niego wracać. Bardzo pozytywne wrażenie wywarła na mnie już sama zapowiedź i piękna oprawa graficzna książki. Miałam nadzieję, że treść spełni moje wymagania z nawiązką. Co otrzymałam? Czy powieść Oscara Wilde'a to rzeczywiście tak doskonała i fascynująca lektura?

"Portret Doriana Graya" to historia niezwykle urodziwego i zamożnego młodzieńca, który odziedziczył wielką fortunę. Do pewnego momentu Dorian Gray nie zdaje sobie sprawy ze swojej zniewalającej atrakcyjności. Jest niewinny i uczciwy, krąży o nim bardzo dobra opinia. Niestety, kiedy Bazyli Hallward - uwielbiający go malarz, maluje jego portret, zapoznaje go z Henrykiem Wottonem. Ten bez ogródek zaczyna mu opowiadać swoją życiową filozofię, oczarowuje go fascynującymi słowami i z czasem nakłania do kierowania się w życiu ideami dandyzmu - bezwzględnego uwielbienia piękna oraz hedonizmu. Gray, spoglądając na przedstawiający go obraz, zmienia się niemal całkowicie. Zaczyna zdawać sobie sprawę ze swojego zewnętrznego piękna i wypowiada życzenie dotyczące zatrzymania wiecznej młodości. Hołduje wszystkim swoim żądzom, nieustannie szukając coraz to bardziej ekstrawaganckich przyjemności i wykorzystując swój zewnętrzny urok do niecnych celów oraz przekrętów, świetnie manipulując otaczającymi go ludźmi. Nie zważa wagi na konwenanse, prawo, zasady moralne. Dopuszcza się coraz to bardziej okrutnych czynów, zachowując przy tym swój zewnętrzny powab. Do czego posunie się Dorian Gray? Dlaczego zachowuje młodość? Czy kiedyś poniesie konsekwencje swoich działań? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania - zapoznajcie się z powieścią Oscara Wilde'a.

Bohaterowie dzieła Wilde'a to zróżnicowane i intrygujące, świetnie wykreowane, złożone charakterologicznie grono. Trudno znaleźć tu jednoznacznie dobre bądź złe postacie, może poza praktycznie nieskazitelnymi wybrankami Graya - intrygującymi go swym zewnętrznym i wewnętrznym pięknem, choć raczej krótko przez niego cenionymi. Sam Dorian Gray to bez wątpienia postać najciekawsza i przeżywająca wewnętrzną przemianę, opisana w bardzo intrygujący sposób. Pod wpływem Henryka zmienia swoje priorytety, staje się bezwzględny i okrutny. Jego narcystyczna i hedonistyczna postawa wspaniale kontrastuje z niewinnym, niepodlegającym wpływowi czasu wyglądem. Kolejnym intrygującym bohaterem jest lord Henryk Wotton - cyniczny dekadent, inteligentny manipulator, który wywiera bardzo silny wpływ na swoich znajomych, a Graya traktuje wręcz jako ciekawy obiekt badawczy, traktując jego życie jako dzieło sztuki i kusząc go nieznanymi mu wcześniej przyjemnościami. 

"Portret Doriana Graya" to powieść gotycka, czarująca subtelnym klimatem grozy i tragedią człowieka, który zatraca własną duszę na rzecz powierzchowności i zmysłowych przyjemności. Jest pełna filozofii, przemyśleń na tematy egzystencjalne, misternych zbrodni i tajemnic. Podejmuje wątek "sztuki dla sztuki", podkreśla rolę artyzmu i odbioru piękna. Pokazuje, jak wiele granic moralnych potrafi przekroczyć człowiek, by zachować władzę, młodość i atrakcyjność, a także, że pozory często mylą. Odnosi się do życia i przekonań samego Wilde'a, delikatnie nawiązuje do jego homoseksualnych skłonności. Choć obecnie nie wzbudza już takich kontrowersji, wciąż wywyołuje wiele intensywnych emocji. To ponadczasowa, niezwykła opowieść.

Język powieści jest kunsztowny, ale zrozumiały. Obcojęzyczne zwroty zostały przetłumaczone w przypisach, dzięki czemu czytelnik nie ma żadnego problemu z odbiorem treści. Akcja toczy się dość szybkim tempem. Wspaniałe, sugestywne, misterne opisy  oddziałują na zmysły i uprzyjemniają lekturę. Książkę wzbogacają klimatyczne ilustracje autorstwa Henry'ego Westona Keena, secesyjnego artysty oraz posłowie napisane przez Tomasza Kaliściaka (literaturoznawcę), zawierające wiele intrygujących informacji odnoszących się do twórczości i życia Oscara Wilde'a. 

"Portret Doriana Graya" to świetna, przejmująca, klimatyczna powieść, którą można by czytać oraz cytować dniami i nocami, wciąż znajdując w niej intrygujące przemyślenia. Spełniła moje wymagania, z pewnością jeszcze nieraz do niej wrócę. 




Polecam: czytelnikom poszukującym wybitnej, fascynującej lektury z wieloma przejmującymi wątkami i subtelnym nastrojem grozy.

Nie polecam: osobom szukającym lekkiej, odprężającej, niezobowiązującej książki.




Moja ocena:


10/10,    6






                                           Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper