środa, 28 grudnia 2011

Recenzja: "Nevermore - Kruk"

Autor:  Kelly Creagh
Tytuł oryginalny: Nevermore
Tytuł serii: Nevermore - tom 1
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 456
Cena rynkowa: 39,90 zł
Wydawnictwo: Jaguar
Polska premiera: 9 listopada 2011
Opis wydawcy:
 
"Uważaj, czego pragniesz... Możesz to otrzymać.
Kapitan szkolnej drużyny cheerleaderek, Isobel Lanley, jest przerażona, gdy nauczyciel każe jej pracować nad projektem z literatury w parze z Varenem Nethers. Jakby mało było tego, że dzień oddania pracy zbiega się w czasie z najważniejszym meczem szkolnej drużyny, Isobel musi spędzać swój czas w towarzystwie jednego z najbardziej antypatycznych i nielubianych facetów w szkole. Co więcej – sardoniczny, obojętny i zdecydowanie trudny w obsłudze Varen, nie kryje, że nie ma najmniejszej ochoty wziąć na siebie pracy Isobel.
Dopiero gdy Isobel, wiedziona niezdrową ciekawością, zagląda do notatnika Varena i odkrywa w nim dziwne zapiski i niepokojące szkice, postanawia, że jednak zmusi się do współpracy z dziwacznym gotem.
Ciekawość to, jak wiadomo, pierwszy stopień do piekła.
Isobel szybko zaczyna szukać wymówek, by tylko spędzać czas z Varenem. Odsuwa się od przyjaciół i zrywa z autorytarnym chłopakiem, narażając się na szkolną ekskomunikę. Dziewczyna niczym ćma do płomienia, lgnie do dziwnego świata Nethersa – świata, w którym ożywają koszmarne historie Edgara Allana Poe’go...
Zafascynowana Varenem i jego fantasmagoryczną rzeczywistością, Isobel odkrywa, że sny, podobnie jak słowa, mają wielką moc, a największym zagrożeniem dla człowieka, jest on sam. Czy uda się jej ocalić Varena przed cieniami, które on sam powołał do życia?" 

Tańcząc tango z czarną marą...

Przyznam szczerze, że książkę "Nevermore - Kruk" zdecydowałam się przeczytać odkąd tylko ujrzałam jej pierwszą zapowiedź. Stopniowo, wraz z pojawieniem się jej okładki, opisu, pierwszych bardzo pozytywnych recenzji - utwierdzałam się w tym postanowieniu. Gdy więc nadszedł moment wyboru mikołajkowego prezentu - od razu wiedziałam, co chcę dostać w swoje łapki. Czy instynkt i dobre pierwsze wrażenie pokryły się z jakością historii? A może tym razem moje przeczucie mnie zawiodło? Jak powszechna o niej opinia ma się do mojej?

Dzieło Kelly Creagh opowiada o relacji między Varenem - z pozoru stereotypowym Gocie i Isobel - powszechnie lubianą, śliczną czirliderką. Tych dwojga nic nigdy nie łączyło, żyli jakby w oddzielnych sobie światach, innym środowisku...do czasu, gdy jeden niewinny nauczyciel postanowił przydzielić im wspólny projekt. Wtedy to bariery pomiędzy nimi pękły,  a wokół nich zaczęły mieć miejsce dziwne, nieraz makabryczne wydarzenia. Wraz ze zgłębianiem twórczości Edgara Allana Poego fascynacja sobą nawzajem pogłębiała się, pogarszając tym coraz bardziej krytyczną sytuację, w jakiej się znaleźli.  Sny zaczęły rządzić rzeczywistością, domagając się ostatecznego prawa do życia pośród ludzi... Czy bohaterom udało się opanować sytuację? A może na zawsze przepadli w swych lękach i pragnieniach? Z czym wiązało się odrzucenie dotychczasowego porządku w relacjach międzyludzkich? Jeśli chcecie zaryzykować i dowiedzieć się tego wszystkiego... przeczytajcie "Nevermore"...

Głównymi postaciami książki są Isobel i Varen. Dziewczyna jest znana i lubiana, ma przystojnego chłopaka - sportowca, sławę najlepszej szkolnej czirliderki, urodę, wielu znajomych i ciepłą, normalną rodzinę, wśród której wyróżnia się może jedynie jej braciszek - prawdziwy komputerowy maniak. Z początku lubi swój sposób bycia i nie zamierza go zmieniać. Po zbliżeniu się do prawdziwej natury Gota przechodzi przemianę osobowości. Staje się bardziej wyrozumiała, współczująca, niezależna. Zaczyna wykorzystywać swoją wewnętrzną siłę, buntować się, gdy widzi otaczającą ją niesprawiedliwość. Otwiera się na inne kultury, nie kieruje się już powierzchownością. Nieraz posługuje się wielką odwagą. Bywa jednak żądna zemsty, kiedy tylko ktoś jej zaszkodzi. To dobrze wykreowany, mocny charakter.

Varen nie jest lubiany w szkole, uważany przez większość za dziwaka z powodu swojego wyglądu - po prostu trzyma się na uboczu. Nie zależy mu na opinii innych i sławie. Jako pasjonata twórczości Edgara Alana Poego żyje w swoim świecie wierszy i marzeń. Trzyma się z zaufanymi sobie ludźmi. Z pozoru nieczuły i zrównoważony zmaga się z chorym środowiskiem, w którym wyrastał. Otacza go intrygująca aura tajemniczości. Bez wątpienia jest postacią wyjątkowo oryginalną i głęboką.To na niego zwróciłam największą uwagę. Pośrednio łamie stereotypy.

Książka obfituje w nietuzinkowe, zaczerpnięte z twórczości Edgara Allana Poego postacie. Każdy z nich ma rozbudowany system zachowań i wygląd. Najbardziej pochłonęły mnie opisy ich poczynań, zawarta w nich poetycka makabra, nieprzewidywalność. Ich stukanie w szybę, ruchy, kościste dłonie, porcelanowe, porozbijane twarze, czarne jak otchłanie oczy... no i moment opętania pewnego zamieszanego w interesy Isobel chłopaka... Ci bohaterowie są po prostu strzałem w dziesiątkę, dodają czytaniu przyjemny dreszczyk grozy i sprawiają, że staje się ono naprawdę pasjonujące i niezwykłe.

Akcja "Nevermore" opiera się głównie na wtoczeniu do świata rzeczywistego poezji Edgara Allana Poego. Książka sprawiła, że można ją pokochać i zapragnąć jej więcej. Historia jest zabawą z jego twórczością oraz światem snów i marzeń sennych. Fabuła jest nieprzewidywalna - potrafi pędzić, potrafi nagle się zatrzymać. Czułam w tym wszystkim pasję i pomysł. Język jest prosty, zawiera jednak dużo odniesień do wierszy poety. Pojawia się trochę dłuższych opisów, są one jednak prowadzone bardzo dobrze, wyszukanie, potęgują napięcie. Trzecioosobowa narracja  nie sprawia żadnych problemów w odbiorze. Wszystko stanowi intrygującą, przyjemną w odbiorze całość.

Powieść obala stereotypy, otwiera czytelnika na różnych ludzi, odmienne sytuacje. Ma duże odniesienie do rzeczywistości, w której nieraz można spotkać się z brakiem tolerancji dla różnych subkultur. Pobudza wyobraźnię, przedstawia również kilka najbardziej sprawdzonych wartości. 

Osobiście jestem zauroczona całym tym światem stworzonym przez Kelly Creagh. Dawno nie zachwyciły mnie tak momenty grozy. Bardzo spodobały mi się znakomite odniesienia do twórczości Poego, marzeń sennych i podświadomości. "Nevermore - Kruk" jest niezwykła i taką właśnie ją zapamiętam.

POLECAM: miłośnikom Edgara Allana Poego, fascynujących, nietypowych książek, zainteresowanym tematyką snów, wszystkim, którzy lubią odrobinę poetyckiej makabry.

NIE POLECAM: osobom, które nie lubią poezji, grozy, tym, którzy po przeczytaniu czegoś budzącego dreszcze nie mogą spać po nocach ;-)
Moja ocena:

6, 10/10


______________________________________________________________________________

Wszystkich zainteresowanych książką zapraszam na stronę:

 



niedziela, 25 grudnia 2011

"Reanimacja"+Recenzja: "Mistrzyni Burz"

      Po długiej przerwie w recenzowaniu wreszcie udało mi się znaleźć trochę czasu na próbę "reanimacji" działalności ;-) Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Czytanie ich sprawiło mi ogromną przyjemność. Na Wasze blogi oczywiście zaglądałam, choć nie tak często, jakbym tego chciała. Przeczytaliście tyle interesujących mnie książek! No i jeszcze pojawiło się tyle naprawdę wspaniałych, pozytywnych opinii... Gdybym miała wystarczające środki to byłabym bogatsza chyba o jakieś sto książkowych pozycji ;-) Ale nie przedłużając- dziś przygotowałam recenzję "Mistrzyni Burz".

                  
Autor: Waldemar Płudowski
Tytuł oryginalny: Mistrzyni Burz
Liczba stron: 460
Cena rynkowa: 34,90 zł
Wydawnictwo: Multi-Service
Polska premiera: 30 czerwca 2010
Opis wydawcy:
  "Czy z burzowej chmury można uczynić chorągiew dla armii? I czy może to zrobić dziewczyna, która ani nie ma armii, ani nawet zamiaru, by wybierać się na jakąś wojnę? Esme ma tylko jedno małe marzenie – chce zasłużyć na srebrną bransoletę będącą znakiem jej klanu czarownic… jednakże żyje w świecie, gdzie rządzą kaprysy sił przeznaczenia, a one mogą wszystko. Jedną kroplę wody potrafią zmienić w huczący wodospad.
Czy samotny rycerz jest w stanie zatrzymać szaleńczą szarżę pancernej jazdy? Nie wydaje się to możliwe… chyba, że w walkę wtrącą się demony losu. One z jednego rzuconego kamienia mogą zrobić kamienną lawinę…
„Mistrzyni Burz” to opowieść o magii, intrygach, pojedynkach i zuchwałej wyprawie podjętej w celu odnalezienia zaginionego królestwa. Ale również jest to opowieść o szukaniu własnej drogi – przez rycerza, który podróżuje przez świat z magicznym mieczem i przez młodą wiedźmę starającą się zrozumieć swój magiczny talent."

Canaan jest mądra i przezorna. Ma wiedzę i talent, i ma magiczny kamień, który pozwala jej widzieć przyszłość. Ale nie pasuje jej rola zwykłej wróżki – nie ma zamiaru poddawać się wszystkim wyrokom przeznaczenia. Toczy swoją małą, prywatną wojnę z demonami przeklętego losu.
Kayha jest córką czarownicy. Niech nikogo nie zmyli fakt, że jest jeszcze dzieckiem. Kayha urodziła się z mocą i wiedzą swojej matki, mistrzyni spod znaku smoka.
Noelia jest pierwszą cenzorką wojowniczego klanu czarownic Barreine Itt. Ma zarówno odwagę jak i wiedzę, by w należyty sposób zadbać o przyszłość lenna Alloi i szkolących się w Alloi młodych wiedźm. Jeżeli trzeba, potrafi się nawet pojąć trudnej roli szpiega.
Despin jest gwałtowna i niebezpieczna. Rozprawić się w pojedynkę z kilkoma żołnierzami? Nie ma sprawy! Zrobi to szybko i bez hałasu, nie wyciągając nawet swojego miecza.
A teraz Esme. Ta ma na dnie duszy iskierkę mocy – talent, który musi w sobie odkryć, żeby móc się zmierzyć ze złem i niesprawiedliwością. Kiedy to się stanie, nie będzie przeszkód, które mogłyby ją zatrzymać.
Czy czarownice będą w stanie przeciwstawić się wrogiej im Gildii Ebola? Ich przeciwnicy są przebiegli i dobrze zorganizowani. Mają złoto, mają licznych sprzymierzeńców i gwiezdną bramę – źródło swojego bogactwa oraz militarnej potęgi.
Czy po stronie czarownic stanie rycerz wędrujący przez świat z magicznym mieczem i dwoma pegazami? Jaką rolę w historii odegra stary, pozbawiony imienia i magicznej mocy czarnoksiężnik - banita? Odpowiedzi na te pytania mogą się okazać bardzo zaskakujące"


Na krawędzi, w środku burzy...

"Mistrzyni Burz" od dawna hipnotyzowała mnie oryginalną, magiczną okładką. Zawsze przechodząc obok półek z książkami fantasy zwracałam na nią uwagę. Przyczyniło się również do tego polskie "pochodzenie" opowieści. Miałam nadzieję, że szybko uda mi się zapoznać z tym "książkowym wymiarem o wyjątkowo czarującym portalu". Wreszcie, ku mojej wielkiej radości, udało mi się ją przeczytać. Co zastałam? Czy moje pierwsze wrażenie pokryło się z wrażeniami z tej innej rzeczywistości? A może tym razem "wciągnięcie się" w historię nie przyniosło dostatecznej ilości silnych wrażeń?

W powieści przedstawione są perypetie klanu Berreine Itt- magów i czarownic- przedstawicieli "starej magii" oraz tej nowocześniejszej- opierającej się na magicznych przedmiotach zwanych ebolami. Pędzące niczym huragan wydarzenia przedstawiają nam rycerz Michał  i czarodziejka- Esme Loe. Ich przygody pełne są walki i ciekawych sytuacji. Nie zabraknie również wielu magicznych stworzeń. Nieraz pochopność i prostota w sposobie działania miesza się z... poezją i filozofią ;-) Wyznaczone sobie cele są coraz bliższe do osiągnięcia.Sława, podążanie śladami wybitnego wojownika i dokonanie rzeczy niemożliwej- nie są proste. Zdobycie bransoletki o znaczeniu większym, niż można się tego spodziewać- również wymaga nie lada wyczynów...Zwłaszcza, gdy w powietrzu da się wyczuć szykującą się bitwę, a wybory tych dwojga związane są z przyszłością całego świata... Czy bohaterowie ostatecznie dopną swego? Jak splotą się ich losy? Do czego zdolna jest jedna, z pozoru mizerna, dziewczynka? Odpowiedzi na te wszystkie niezwykłe zagadnienia znajdziecie już sami w "Mistrzyni Burz".

Głównymi bohaterami książki, a równocześnie jej narratorami są Michał i Esme Loe. Michał to rycerz- poeta. Jak każdy wojownik odznacza się gwałtownością w działaniu, lekką pychą i oczywiście honorem. Przez to, że ma również naturę poety jest jednak postacią bardzo barwną. Stara się panować nad typowo brutalnymi zachowaniami, ma sumienie. Dba o swoich przyjaciół, chroni spotkaną przez siebie tajemniczą dziewczynkę- Kayhę. Jest dobrym, choć niewyidealizowanym charakterem. Przez to staje się nam trochę bliższy. W swoim osądzie kieruje się obiektywizmem. Próbuje postępować zgodnie z przeznaczeniem, o którym często lubi dyskutować. Takie lekko filozoficzne przemyślenia są ciekawe i zawsze aktualne. Można odnieść je do życia codziennego. 

Esme Loe to szkoląca się czarownica- przedstawicielka Barreine Itt. Dąży do zakończenia swojej nauki. W książce musi przejść wiele prowadzących ją do tego prób, wykazać się odwagą i niezłomnością charakteru, przestać rozpamiętywać dręczącą dziewczynę przeszłość. Jest postacią bardzo silną, nieraz zaskakującą, cierpliwą, sprytną i sumienną. Posiada niezwykłą, rzadko spotykaną moc. Potrafi być prawdziwym kameleonem, udawać inną osobę. Rozdziały pisane z jej perspektywy są nie mniej ciekawe, niż te opierające się na Michale. 

W książce napotykamy całą mieszankę charakterów. Tajemnicza Kayha to bez wątpienia postać bardzo oryginalna. Choć z pozoru wygląda jak każda mała dziewczynka- posiada mądrość starszej osoby. Canaan zna przyszłość, jest indywidualistką. Noella- przywódczyni klanu Barreine Itt ma wspaniałe zdolności strategiczne i przywódcze. Nie boi się zaufać Esme i wyznacza jej bardzo ważne zadanie. Umiejętności Despin sprawiają, że wszyscy ją respektują. Zazwyczaj odznacza ją surowość, potrafi jednak po prostu dobrze się bawić. Nie zabraknie również złych bohaterów jak np. Olfin Gothair z niemal całą swoją brutalną rodziną.

Ośrodkiem akcji są walki pomiędzy przedstawicielami starej i nowej magii- głównie pomiędzy Barreine Itt i Ebola. Nie zabraknie wielu walk i podstępów. Narracja pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy młodej czarownicy i rycerza jest ciekawym urozmaiceniem, nie sprawia problemów w odbiorze,  przez nią książka staje się bardziej interesująca. Fabuła toczy się szybko, nie posiada zbędnych przerywników i potrafi całkowicie zająć czytelnika. Nie ma tu zbyt długich opisów, język jest dość prosty. Sprawia to, że powieść czyta się łatwo i przyjemnie. Pojawia się trochę wątków pobocznych. Największą uwagę zwróciłam na relację pomiędzy Michałem a Sone, która nie została całkiem wyjaśniona. Może to być wątkiem rozwiniętym w drugim tomie historii, z którym chętnie bym się zapoznała. Mam jedynie uwagę co do ostatnich stron książki- tu akcja przyspiesza niesamowicie, przerywników ją spowalniających jest wyjątkowo mało- i mnie osobiście trochę trudno było się zorientować w tych wszystkich nazwach i wydarzeniach.

W powieści występują sprawdzone wartości takie jak przyjaźń, honor, walka dobra ze złem. Miłym zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się odrobiny przemyśleń filozoficznych dotyczących przeznaczenia. Bardzo dobrze się je czytało, gdyż mają one pośrednio odniesienie do życia każdego z nas.

Mi osobiście książka bardzo się podobała, akcja i wydarzenia mające w niej miejsce całkowicie mnie wciągnęły. Wprost nie mogłam się od niej oderwać. Przedstawiona historia na długo pozostanie w moich myślach. Waldemar Płudowski pokazał, że polskie fantasy ma się bardzo dobrze i dorównuje tym zagranicznym. 

POLECAM: wszystkim fanom fantasy, osobom kochającym czytać o niezwykłych przygodach, walce, magii, młodszym i starszym czytelnikom, tym, którzy choć na chwilę chcą całkowicie oderwać się od rzeczywistości.

NIE POLECAM: osobom, które nie lubią czytać o przeznaczeniu, oczekującym powieści typowo obyczajowej.

Z przyjemnością wystawiam ocenę:

6-, 9/10

______________________________________________________________________________
Wszystkich zainteresowanych książką zapraszam na stronę:

 

środa, 31 sierpnia 2011

Informacja

W związku z rozpoczęciem nowego roku szkolnego tymczasowo zawieszam moją "działalność" recenzencką ;-(. Już w sierpniu brakowało mi na to wolnych chwil. Nie wiem ,jak będzie od pierwszego września... Na pewno będę czytać, ale pisać?...- po prostu nie wiem. Dziękuję za wszystko- Wasze wsparcie , komentarze... ;-) Wiem, że kiedyś na pewno wznowię aktywne recenzowanie. Do usłyszenia! Mam nadzieję, że jak najprędzej!

Flora

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Recenzja: "Miasto widmo"


Autor: Rachel Caine
Tytuł oryginalny: Ghost Town
Tytuł serii: Wampiry z Morganville- księga 5
Tłumaczenie: Anna Cichowicz
Liczba stron: 400
Cena rynkowa: 37,80 zł
Wydawnictwo: Amber
Polska premiera: 5 kwiecień 2011
Opis wydawcy:
"Morganville ogarnia tajemnicze szaleństwo. Tylko śmiertelna siedemnastolatka może znów uczynić miasto bezpiecznym – dla ludzi i wampirów…
 
Claire wróciła do Morganville, lecz złamała obowiązujące tu prawo. Musi ponieść karę i na rozkaz nieśmiertelnej królowej miasta przeprowadzić ryzykowny eksperyment. Jego skutek okaże się fatalny: dla śmiertelnych i nieśmiertelnych. Claire musi działać szybko - zanim zapomni, że musi uratować Morganville i siebie samą…"

 Nadrabiania zaległości komentatorskich, recenzenckich i czytelniczych ciąg dalszy ;-)


Kiedy wspomnienia pozostają tylko niknącym widmem... 

Podobnie jak w przypadku z poprzedniego posta i tutaj książka na mnie "trochę" poczekała. Wreszcie, po nadrobieniu paru innych zaległości i przecenie w Matrasie- udało mi się ją przeczytać. Czy będę miała po niej miłe wspomnienia? Na jak długo ją zapamiętam? Co z poziomem wcześniej reprezentowanym przez autorkę cyklu Wampiry z Morganville? Jak Claire wypada jako osoba wyalienowana z grona przyjaciół? Na te i inne pytania odpowiem w tej recenzji.

Piąta księga napisanego przez Rachel Caine cyklu opowiada o dalszych losach Claire i jej przyjaciół. Po pewnym niefortunnym wypadku dziewczyna otrzymuje od założycielki miasta- Amelie- zadanie, które musi wypełnić we wcześniej określonym, bardzo krótkim czasie. W przypadku nie wywiązania się ze swojego obowiązku- pozostaje jej tylko śmierć. Morganville nie może długo czekać- już pogrąża się w wirze utraty tego, co najważniejsze...Zarówno wampiry, jak i ludzie nie mogą długo uciekać przed koszmarem. Szacunek zmienia się w nienawiść, miłość w obcość. Szaleństwo i rozpacz jednej istoty stają się wyjątkowo destrukcyjne. Zwłaszcza, gdy napędzane są tęsknotą... Wszystkie rozwiązania problemów spoczywają na pojedynczych barkach. Czy inteligentna, choć ludzka nastolatka uratuje miasto od zagłady? Jak potoczą się losy najważniejszych szych w mieście? Wszystko to przeczytacie sami ;-))))

Postacią pierwszoplanową całej serii jest Claire. Przeciętna, acz nader ważna, inteligentna i kreatywna nastolatka otoczona przez okrutne wampiry. W odróżnieniu od innych bohaterek typu Bella, Elena- z nimi NIE romansuje. (O zgrozo! Czy w dzisiejszym świecie to jeszcze w ogóle możliwe!? xD) Trzyma się ze swoim gatunkiem (czyt. Shane'm), choć nie brakuje jej tolerancji i obejścia z nieprzewidywalnymi stworami nocy. Jest prawdziwą bohaterką. Ryzykuje dla dobra ogółu, chroni swoich przyjaciół i rodzinę. Cierpi raczej w samotności, po prostu godząc się ze swoim losem. Nie jest przesłodzona, widać, że nie brakuje jej charakterku, siły woli i samokontroli. Potrafi poradzić sobie z wrednymi, nękającymi ją pannami. Zdecydowanie nie jest nieoryginalna. Ogólnie: da się ją lubić i nie przewracać nad nią oczyma!

Pozostali, ważni bohaterowie cyklu- Shane, Mike, Eve, Amelie, Oliver, Myrnin- tworzą różnorodną mieszankę. Shane- mimo, że przystojniak- nie jest typem niegrzecznego chłopca. Przynajmniej nie w przesadzeniu. Ma kilka grzeszków na sumieniu, ale nie epatuje mrokiem i niebezpieczeństwem. Nie kwalifikuje się też  do  określenia "macho". Wierny Claire, pozbawiony nadmiernej dawki egoizmu- zdecydowanie zasługuje na pochwałę. Mike kontroluje swoją naturę i pozostaje przy swojej Eve- prawdziwej gotce. Amelie i Oliver wciąż konkurują o władzę. Założycielka miasta powstrzymuje go przed zniszczeniem sojuszu z ludźmi. Choć wciąż naciąga prawo na korzyść "wampów "- pod koniec tomu ulega to drobnej zmianie. Myrnin- choć wydaje się w miarę spokojny- wcale taki nie jest.

No a teraz specjalny akapit dla wampirów- forma gratulacji dla stworzenia ich społeczeństwa. Tu są one pogodzone ze swoją naturą. Boją się światła, zachowują dystans i trzymają się swoich, choć żyją w takowej zgodzie z żywymi mieszkańcami miasteczka. Nie oznacza to jednak, że nie piją ludzkiej krwi i nie bywają zabójcami ;-) Są świetnie wykreowane- tradycyjne, ale zaadaptowane do dzisiejszych czasów. 

Bez wątpienia ośrodkiem akcji jest naprawienie, a następnie zniszczenie maszyny mającej zapewnić Morganville bezpieczeństwo. Fabuła przebiega sprawnie, wartko i emocjonująco. Nie zabraknie również odrobiny romansu, ale jest go naprawdę nie dużo- tak, że czyta się o nim przyjemnie- jako swoiste urozmaicenie intencji i wydarzeń mających miejsce w tym tomie. Brakuje tu długich opisów, obficie występującego slangu, trudnych, niezrozumiałych zwrotów i sytuacji. Prosty język, nowe, wciąż odkrywane tajemnice dodają tu pewnego egzotycznego posmaczku. 

W książce nie występują filozoficzne przemyślenia, większe zgorszenia moralne. Standardowe wątki- walka dobra ze złem, miłość, przyjaźń- są wykreowane dobrze i bezproblemowo. Wszystko razem czyta się szybko i sprawnie.

W moim odczuciu piąta księga "Wampirów z Morganville" ma wyższy jeszcze poziom, niż poprzednie. Jest więcej akcji, niebezpieczeństwa, trochę mniej problemów czysto osobistych. Wrażenia podczas czytania tej części zapadną mi głęboko w pamięć. Jej czytanie sprawiło mi "szybką jazdę bez trzymanki". Nawet zakończenie było świetne i - przynajmniej dla mnie- nieprzewidywalne.

POLECAM: osobom pragnącym przeczytać o wampirach tradycyjnej- nocnej i krwiożerczej naturze, nie lubiącym mdłych romansów, większych podobieństw do "Zmierzchu", oczekującym sporej ilości akcji i prosto napisanej książki.

NIE POLECAM: osobom, które wolą ograniczyć się do typowych romansów paranormalnych, szczegółowo opisanych relacji damsko- męskich, miłośnikom długich opisów i wielu prawd moralnych.

Z przyjemnością i nasyceniem wystawiam ocenę:

6, 10/10


______________________________________________________________________________

Zainteresowanym książką polecam również  księgę pierwszą- 
"Wampiry z Morganville. Księga 1: Przeklęty don, Bal umarłych dziewczyn"

                                                             
"Morganville jest straszne po zmroku. Wtedy miastem zaczynają rządzić ci, którzy nie do końca umarli.
Czy śmiertelna siedemnastolatka przetrwa w mieście wampirów?
Claire przyjechała do Morganville studiować i świetnie się bawić. Nie przypuszczała, że zamiast w akademiku, zamieszka w starym domu, którego ściany skrywają mroczne sekrety. I nie wiedziała, że gdy zachodzi słońce, miasto bierze w posiadanie zło spragnione świeżej krwi..."

, poprzednią- czwartą księgę-



, oraz wszystkie pozostałe tomy.

Zapraszam również na oficjalną stronę autorki: 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~








niedziela, 31 lipca 2011

Recenzja: "Północ"

Autor: L. J. Smith
Tytuł serii: Pamiętniki Wampirów- księga 4
Tłumaczenie: Anna Kalinowska
Liczba stron: 480
Cena rynkowa: 37,80 zł
Wydawnictwo: Amber
Polska premiera: 19 kwiecień 2011
Opis wydawcy:

"1. miejsce w Top 10 literatury młodzieżowej Empiku

Dwa wampiry.
Dwaj nienawidzący się bracia. 
I piękna dziewczyna, której obaj pragną.
Teraz wreszcie przekonają się, czy miłość może zwyciężyć śmierć…
 
Elena: z pomocą Damona wyrwała ukochanego z piekielnej otchłani. Lecz obaj bracia powrócili z objęć mroku odmienieni.

Stefano: osłabiony długim uwięzieniem potrzebuje coraz więcej krwi, bardziej życiodajnej niż miłość Eleny.

Damon: zmaga się z tajemniczą magią, która zmieniła go w… człowieka. I zrobi wszystko, żeby odzyskać nieśmiertelność, choćby miał wrócić do piekła.
 
Każde z nich musi pokonać swe własne demony, straszniejsze niż krążące wokół nich. A Elena musi wyznać wreszcie własnemu sercu, do którego brata chce należeć na wieczność…"

Wróciłam z Włoch, trochę odsapnęłam od tej "kampanii karnej"- nadrabiam zaległości w recenzjach ;-), potem będzie trochę czasu na OLB Award. Dziękuję Wam wszystkim za nominację ;*


Magia Północy

Zanim zdecydowałam się na zakup kolejnej- czwartej już części- "Pamiętników Wampirów" L. J. Smith upłynęło sporo czasu od jej premiery. Wszystko oczywiście przez szkolny brak czasu. Dodatkowo miałam do nadrobienia jeszcze wiele innych książkowych zaległości, mój budżet też był chwilowo na wyczerpaniu. Zwłaszcza po zakupie tych wszystkich repetytoriów do egzaminu. Ostatecznie, mając już wakacje i widząc matrasową promocję, z radością ją nabyłam. Czy historia wynagrodziła mi czekanie? A może okazała się tylko wątłą kontynuacją? Jaki poziom prezentuje tym razem autorka? 

W czwartej już sprezentowanej nam części przygód Elena, Damon i Stefano kontynuują swoją walkę z okrutnym rodzeństwem Kitsune- demonicznymi lisołakami, które pogrążają Fell's Church w krwawym chaosie. Tymczasem Damon zmaga się ze swoją naturą, próbując przywrócić dawną wersję samego siebie, Stefano zmaga się z poważnym osłabieniem, Meredith skrywa wielką, niewiarygodną tajemnicę, a Elena wciąż nie może wybrać spośród braci Salvatore i zaczyna odczuwać dziwne powiązanie z drugim z rodzeństwa. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy wkracza on w Mroczne Wymiary, zabierając ze sobą nieproszonego gościa, a nasi bohaterowie dowiadują się o przerażającej wizji "Północy", mającej na zawsze zakończyć wszelkie zamieszanie. Aby zapobiec tragedii muszą udać się w niebezpieczną podróż i zdobyć jedyną deskę ratunku dla miasteczka. Czy im się to uda? A może nadszedł już moment na pierwsze ofiary? Odpowiedzi na te pytania i problemy znajdziecie już w samej książce ;-)))

Głównymi bohaterami historii są Elena Gilbert, Damon i Stefano Salvatore. Elena, choć żywa, posiada niezwykłe moce, których kontrolowanie sprawia jej jeszcze sporo problemów. Jest odważna, wybuchowa i rozdarta pomiędzy braćmi. Nie jest zbyt oryginalną postacią, choć nie można też powiedzieć, że nudzi. Po prostu swoim charakterkiem przebija ją Damon. Jest kreowany na nieprzewidywalną, oddaną swej wampirycznej, mrocznej stronie postaci. Wydaje się, że nie obchodzi go los pogrążonego w chaosie miasta. W rzeczywistości napędzają go inne cele, jest dużo bardziej skomplikowany. Stefano przedstawia całkowite oddanie Elenie i innym. Stara się nie działać egoistycznie, nie miewa humorów. Nie posiada dwoistej natury, jest raczej łatwiejszy do zaszufladkowania. Nie mam większych zarzutów co do tego trio, razem prezentują się całkiem przyzwoicie, chociaż przydałoby się jakieś ubarwienie bohaterki.

Inne wyróżniające się w książce postacie to głównie: Matt, Bonnie, Meredith, Misao, Shinichi, p. Flowers, rodzina Saitou. Matt, od dawna pogodzony z odejściem od niego Eleny zmaga się z sądem. Po oskarżeniach Caroline decyduje się wyjaśnić, że jest niewinny. Oczywiście nie jest to tak proste, jak może się wydawać...
Bonnie, naiwny "Rudzik" zachowuje się wyjątkowo pochopnie. Konsekwencje jej czynów są bardzo wysokie. Meredith odkrywa swoją naturę, co sprawia, że jest o wiele ciekawszą bohaterką. Misao jest na skraju wyczerpania, a Shinichi za wszelką cennę stara się jej pomóc i zniszczyć calutkie Fell's Church. P. Flowers staje się bardzo pomocna, posiada niewyczerpaną ilość zdrowego rozsądku i pewny as w rękawie...
Rodzina Saitou nie jest taką rodziną, na jaką wygląda. I ona jest jednym wielkim, przerażającym sekretem. Zdecydowanie ożywia akcję.

Ośrodkiem całej akcji jest misja ocalenia Fell's Church. Doskonałym urozmaiceniem historii i jej ożywieniem są licznie występujące, powoli rozwijane sekrety i tajemnice, których w moim odczuciu jest więcej niż w poprzednich częściach. Tempo rozpędza się z każdą kolejną przeczytaną stronę i najwyższą prędkość osiąga na ostatnich kartkach. Rozwój wypadków jest nieprzewidywalny, język prosty- czyta się więc łatwo i przyjemnie.

Cała seria przedstawia proste i sprawdzone morały, dotyczy przyjaźni, miłości, walki ze złem. Nie jest zbytnio skomplikowana, co działa na jej odbiór- również nieskomplikowany, acz emocjonujący.

Uważam, że "Północ" jest dobrą i niebanalną kontynuacją serii. L. J. Smith wciąż zaskakuje i dodaje coś nowego. Akcja biegnie prędko i wciąż fascynuje. Z przyjemnością mi się ją czytało.

POLECAM: fanom L. J. Smith, serialu "Pamiętniki Wampirów", większej ilości elementów fantastycznych i wampirów, poszukującym prostej i emocjonującej książki.

NIE POLECAM: tym, którym wampiry już po prostu zbrzydły, oczekującym wymagającej i skomplikowanej lektury.

Moja ocena:

6-,  9/10


_________________________________________________________________________________________
Zainteresowanym książką polecam również księgę pierwszą- 

"Pamiętniki Wampirów. Przebudzenie, Walka, Szał. Księga 1"
"Dwa wampiry. Dwaj nienawidzący się bracia. I piękna dziewczyna, której obaj pragną... Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka.
Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.
Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano - bracie, który go zdradził. Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca..."

, poprzednią- trzecią część cyklu-

Pamiętniki Wampirów. Dusze Cieni. Księga 3


, oraz pozostałe tomy.


Zapraszam również na oficjalną stronę autorki: www.ljanesmith.net

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


W następnej recenzji:  "Wampiry z Morganville. Księga 5 : Miasto widmo" - Rachel Caine




piątek, 15 lipca 2011

Recenzja: "Kuszona" + Ogłoszenie nr 2

Autor: P.C. Cast + Kristin Cast
Tytuł serii: Dom Nocy- tom 6
Tłumaczenie:  Iwona Michałowska-Gabrych
Liczba stron: 392
Cena rynkowa: 29,90 zł
Wydawnictwo: Książnica
Polska premiera: 29 czerwiec 2010
Opis wydawcy:
"Wydawałoby się, że po wygnaniu z Tulsy Kalony i Neferet spokój powraca do Domu Nocy. Kiedy Zoey i jej przystojny wojownik Stark dochodzą do siebie po bliskim spotkaniu ze śmiercią, adepci próbują otrząsnąć się z terroru Neferet. Zoey doświadcza jednak poczucia niepokojącej, niezwykłej więzi z A-yą, dziewczyną stworzoną przed wiekami, by uwieść Kalonę. Tymczasem Stevie Rae, obdarzona teraz dodatkowymi mocami, ma przed przyjaciółką tajemnice. Mroczne sekrety zagrażają nie tylko ich przyjaźni, ale i całemu Domowi Nocy."
Wróciłam, skończyłam "Kuszoną"- zabieram się więc za recenzję. ;-)

Skuszona zmianą i nie- zmianą

Po przeczytaniu "Osaczonej" wprost nie mogłam doczekać się kolejnego tomu serii P.C. i Kristin Cast. Na kupno książki wpłynęła przede wszystkim niezmienna cena cyklu- od zawsze 29,90 zł. Dodatkowo zaraz po przeczytaniu poprzedniej części pojechałam do Auchana, gdzie mogłam zaoszczędzić kilka dodatkowych złociszy. Historię badałam przez kilka dni, głównie podczas jazdy pociągiem. Co z niej wynikło? Czy "Kuszona" okazała się dobrym umilaczem czasu? A może pomysły autorek powoli się wyczerpują?

W szóstym tomie swoich przygód Zoey Redbird  kolejny raz mierzy się z Kaloną i Neferet, którzy udają się do Najwyższej Rady- głównego zgromadzenia kapłanek Nyks, wampirek zarządzających sprawami wszystkich wampirów. Sprawa jest bardzo poważna, zwłaszcza ze względu na wizje Afrodyty- byłej adeptki, współczesnej wieszczki. Główną rolę pełnią w nich Zoey i Kalona, a finał każdego z widzeń zależy od wyboru naszej bohaterki, wciąż starającej się całkowicie uwolnić spod wpływu A-yi- pradawnej, złączonej z demonem części jej duszy. Jeśli dziewczyna ulegnie swoim emocjom- rozpocznie krwawą rzeź. Akcja przybiera nieoczekiwany obrót gdy Stevie Rae zaczyna litować się nad jednym z Kruków- Prześmiewców, niebezpiecznie się do niego zbliżając, a część czerwonych adeptów knuje za plecami swojej kapłanki, coraz bardziej  zbliżając się do wyboru zła. A Zoey- jak zawsze dekoncentrują  problemy osobiste w relacjach damsko-męskich, zwłaszcza te o imieniu Erik.

W książce główną bohaterką wciąż jest nasza Zoey Redbird- jak zwykle wybuchowa, odważna i z mnóstwem problemów osobistych. Dużą rolę pełnią jednak również Stevie Rae i Rephaim, posiadając kilka rozdziałów pisanych ze swojej perspektywy. Stevie Rae jest tu głębszą, bardziej dopracowaną niż w poprzednich częściach postacią. Ma wiele sekretów, w tym tych celowo skrywanych przed główną bohaterką. Rephaim jest zaś w sumie kompletną nowością, ciekawą i intrygującą. Darzy "Czerwoną" wielkim szacunkiem, budzą się w nim uczucia, troska o innych, odbywa swoistą przemianę osobowości, choć wciąż ma wielki sentyment do swojego okrutnego ojczulka. Jest dobrym urozmaiceniem historii.

Jak zwykle mocną stroną serii są różnorodne pod względem charakteru, cech inni bohaterowie. Pojawiają się: Neferet, Afrodyta, Darius, bliźniaczki- "nie-bliźniaczki", Jack i Damien, Erik , Stark, Heath, Kalona. Neferet wciąż pała chęcią władzy, pychą, złem. Utwierdza się w swojej roli czarnego charakteru. Afrodyta,- choć wciąż zachowuje się kąśliwie- pomaga Zoey i opowiada jej o swoich wizjach. Darius wzbudza w niej głębsze emocje, posuwa się nawet do stworzenia z nią charakterystycznej więzi. Bliźniaczki tracą trochę ze swojego zbyt mocnego slangu. Jack i jego partner mniej zapadli mi w pamięć, w tym tomie jest ich troszkę mniej. Erik przekracza granice zaborczości. Stark wciąż martwi się o naszą główną bohaterkę, Heath nadal jest z nią skojarzony, Kalona stara się otumanić wszystkich, których tylko się da i przeciągnąć Zo na swoją stronę.

Głównym wątkiem książki jest ocalenie świata przed Kaloną i przekonanie Najwyższej Rady o tym, że nie jest on Erebem- małżonkiem Nyks, a Neferet- nie jest jej wcieleniem. Zoey kolejny raz zmaga się ze swoimi chłopakami, robi wśród nich jednak jako taki porządek- NARESZCIE!!!. Akcja w tym tomie skupia się na niej  jednak w dużo mniejszym niż w poprzednich stopniu. Na główny plan wysuwają się również Stevie Rae i Rephaim, co stanowi dobre urozmaicenie. Choć tempo akcji jest wolniejsze- wydarzenia są ciekawsze i bardziej tajemnicze, mniej ograniczone do samej Zoey. Język również uległ ( przynajmniej w moim odczuciu )- znacznej poprawie,  miałam wrażenie, że było mniej slangu i wyimaginowanych, niepotrzebnych wyrażeń. Sceneria- Włochy- również jest bardzo dobra, daje dużo pola do wyobraźni. Jest sporo wątków romantycznych , ale nie są one tak bardzo zagmatwane jak w poprzednich książkach z cyklu "Dom Nocy".  

Jestem zadowolona z małych zmian występujących w tej części serii. Były one potrzebne i znacznie poprawiły komfort czytania. Zakończenie jest zaskakujące, zapowiada wiele nowych wątków i kolejne urozmaicenia wśród głównych bohaterów.

POLECAM: fanom cyklu "Dom Nocy", wampirów, lekkich lektur, osobom oczekującym mniej skomplikowanych relacji damsko- męskich niż w poprzednich tomach serii, lekkiej poprawy w języku, mniejszego skupienia na Zoey Redbird.

NIE POLECAM: osobom zainteresowanym tylko " ciężką" literaturą, wątkami jedynie współczesnymi, spotykanymi w życiu codziennym.

Moja ocena:

9,25/10,  5++       


_______________________________________________________

Zainteresowanym cyklem polecam również jego pierwszą część- "Naznaczona"

, poprzednią- szóstą część serii "Dom Nocy"- "Osaczona" ( moja recenzja- TU )

oraz wszystkie pozostałe tomy.

************************************************************************************************************

OGŁOSZENIE NR 2


Jutro ( 16 lipca )- wyjeżdżam do Włoch. W związku z ponownym brakiem dostępu do internetu przez jakieś 10-11 dni znowu nie będę dodawać nowych postów i -niestety- odwiedzać Waszych blogów. Czeka mnie czas wypełniony chodzeniem i zwiedzaniem od rana do nocy, gdzieniegdzie dopełniony jazdą autokarem. Po drodze zwiedzę w sumie: Wiedeń, Florencję, Rzym, Watykan, Monte Cassino, Pompeje, Capri, Asyż, Wenecję. Całkiem więc tego sporo. To mój pierwszy wyjazd za granicę i mam nadzieję, że będzie udany. Na wszelki wypadek spakowałam trzy książeczki- będzie co robić w autobusie ;-). Przepraszam, że nie jestem ostatnio aktywna jeśli chodzi o dodawanie komentarzy i na nie odpowiadanie, ale po prostu cały czas muszę się gdzieś pakować.

Do zobaczenia po moim powrocie!

***** 

wtorek, 12 lipca 2011

Ogłoszenie

Wyjeżdżam do rodziny na jakieś dwa-trzy dni. Wiąże się to z brakiem dostępu do internetu, w związku z czym nie będę w tym czasie publikować nowych postów i odwiedzać Waszych blogów. Czytać będę, ale jeszcze nie wiem ile ;-(. Po powrocie postaram się wstawić recenzję "Kuszonej". Buziaki!

poniedziałek, 11 lipca 2011

Stosik 2- wakacyjno-lipcowy


Wiem, wiem- nie skończyłam jeszcze czytać stosiku 1, a tu już nazbierał mi się kolejny. Ale po prostu nie mogłam się opanować, zwłaszcza po Waszych znakomitych recenzjach i przypływie gotówki ;-) Tak więc dzisiaj zamieszczam kilka fotek go przedstawiających.                

U góry: stosik part 1, na dole: stosik part 2.

Na dole: stosik w całej swej okazałości


Od góry:

1. "Kuszona" P.C. Cast + Kristin Cast- z Auchana, po niższej niż normalnie cenie ;-)
2. "Spętani przez bogów" Josephine Angelini- z Matrasa- 25% taniej
3. "Ognista" Sophie Jordan- z Empiku*
4. "Żelazny król" Julie Kagawa- z Empiku*
5. "Miasto Upadłych Aniołów" Cassandra Clare- zakupione w Empiku w czasie wiosennej promocji- 20% taniej dzięki równoczesnemu zakupowi z sagą "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy"
- zapomniałam umieścić w pierwszym stosiku- dodałam więc teraz ;-)
6. "Archiwum Herosów" Rick Riordan- z Empiku*
7. "Zagubiony Heros" Rick Riordan- z Empiku*
8. "Czerwona piramida" Rick Riordan- z Empiku*
Nr. 6-8 kupiłam na zapas, by mieć coś P. Riordana po zakończeniu czytania serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy".
Obecnie ze stosika czytam "Kuszoną". Gdy skończę postaram się wstawić recenzję ;-)

* za informację co do odmiany wyrazu i poprawienie mnie dziękuję Mattowi

niedziela, 10 lipca 2011

Recenzja: "Osaczona"

Autor: P.C. Cast + Kristin Cast
Tytuł serii: Dom Nocy- tom 5
Tłumaczenie:Iwona Michałowska-Gabrych
Liczba stron: 400
Cena rynkowa: 29,90 zł
Wydawnictwo: Książnica
Polska premiera: 8 marzec 2011
Opis wydawcy:

"Przyjaciele Zoey znów są przy niej, a Stevie Rae i czerwoni adepci przestali być tajemnicą Neferet. Zagrożenie pojawia się ze strony potężnego Kalony. Klucz do powstrzymania jego rozprzestrzeniającej się władzy leży w przeszłości – co jednak, jeśli odkrywając ją, Zoey dotrze do tajemnic, których wolałaby nie znać?

Zoey czuje także, że nie może w pełni ufać czerwonym adeptom. Musi również dokonać wyboru między byłym chłopakiem, Erikiem, a Starkiem – łucznikiem, który zmarł w jej ramionach pamiętnej nocy, by odrodzić się jako sługa Neferet. Dziewczyna postanawia za wszelką cenę go uwolnić. Ukryte w nim zło jest przerażające."

Osaczona przez magię "Osaczonej"

Po skończeniu "Nieposkromionej", która kończyła się w najgorszym (czyt. najciekawszym) możliwym momencie, z niecierpliwością wyczekiwałam dalszych perypetii Zoey i jej przyjaciół. Nic więc dziwnego, że tuż po premierze kolejnego tomu cyklu zdecydowałam się na jego zakup. Niestety z czytaniem musiałam "trochę" poczekać- ze względu na intensywne przygotowania do nadchodzącego egzaminu gimnazjalnego, a następnie natłok innych książkowych zaległości. Książkę ukończyłam więc dopiero dzisiaj. Co zastałam? Czy czas- odkładający jej czytanie na później- miał rację?

W piątym tomie sagi "Dom Nocy" Zoey musi rozprawić się z nowym zagrożeniem- mrocznym Kaloną, przywołanym przez równie złą Neferet- kapłankę, która odwróciła się od Nyks- bogini wampirów. Sprawa jest o tyle trudniejsza, że Kalona otumania cały Dom Nocy- zarówno adeptów, jak i nauczycieli. W szkole zaczyna panować zamęt. Dzieci potwora- Kruki Prześmiewcy- przerażające krucze kreatury o ciele w połowie ludzkim- chodzą na lekcje wraz z normalnymi uczniami. Niedoszła kapłanka myśli zaś o przejęciu władzy nad całą radą. Na domiar złego nasza bohaterka odczuwa dziwny związek z A- yą, byłą ukochaną i poskromicielką demona. Jak zwykle skupienie się nad problemami utrudniają jej Heath- chłopak z nią skojarzony i Erik- zmieniający się z jej biednego eks- w normalnego, acz piekielnie zazdrosnego chłopaka, w dodatku pełnego wampira. Żeby nie było tylko dwóch- Zoey odczuwa również coś do odmienionego Starka i rozpamiętuje zmarłego Lorena, za którym przez pewien czas szalała i który to zmienił (tymczasowo?) jej obraz w oczach najbliższych  ( czyt. podstępem zmienił ją w zołzę). Ogółem: dziewczyna ma wiele spraw do zrobienia, naprawienia i zmienienia.

Zoey Redbird- główna bohaterka całego cyklu- i w tej części jest nieprzewidywalna, zawzięta i lekko rozstrojona emocjonalnie. Nie da się jej chyba polubić. Nie mówię jednak, że to źle- jest postacią oryginalną i nietuzinkową, ale zamieszanie, jakie wokół niej panuje, lekko już denerwuje. Mam wrażenie, że w kolejnych tomach dziewczyna będzie miała już dwunastu chłopaków i wciąż raz będzie bardziej lubić tego, raz tamtego. Chyba po prostu trudno się z nią utożsamić. Wcześniej zraniła już wiele osób. Mimo wszystko te jej perypetie miłosne są prowadzone przez autorkę bardzo sprawnie - co skutkuje tym, że czasem zaczynam się troszkę śmiać pod nosem. To wszystko takie poważne- z perspektywy, gdybym nie czytała książki i usłyszała o tych jej wszystkich chłopakach- pomyślałabym, że to jakaś komedia. Dobrze więc, że przeczytałam cykl zanim mi ktoś o tym opowiedział i mogłam całkowicie oderwać się od rzeczywistości.

Innych charakterystycznych bohaterów jest bardzo dużo: bliźniaczki, Damien i Jack, Afrodyta, Neferet, Erik, Stark, Kalona, Heath. Nie wiem, który zasługuje na wyróżnienie z tego różnorodnego tłumku charakterów. Jak ktoś oczekuje zabawnych i kąśliwych uwag- zapatrzy się w bliźniaczki (które siostrami nie są), ktoś woli czytać o tolerancji gejowskich par- znajdzie tu głównie Damiena i Jacka, szuka próżnej, kąśliwej z lekka piękności- odszuka Afrodytę, grę pozorów i czarnego charakteru- Neferet, zazdrośnika- Erika, chłopaka chcącego zmienić swoją mroczną stronę- Starka, pysznego osobnika- Kalonę, osoby będącej trochę z poza towarzystwa- Heatha. Cechy mogłabym wymieniać, wymieniać i wymieniać. Postacie są silną stroną całej serii.

Co do akcji i wątków- jeśli oczekujesz  wyraźnie zaznaczonej, całkowicie dobrej i nieomylnej bohaterki oraz równie złych postaci- zawiedziesz się. Książka jest w większości nieprzewidywalna, zmienna i ekscytująca, z tempem pędzącym przez wszystkie strony, osiągającym punkt kulminacyjny w ostatnich momentach. Występuje tona powoli odkrywanych tajemnic- większych i mniejszych, potrafiących mocno zaintrygować czytelnika. Choć wątków romantycznych zdaje się być od groma- to widać, że są pisane dla starszej młodzieży. Nie ma zbytniej przesady, występuje też mnóstwo elementów ratowania innych, magii, czirokeskich wierzeń. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest pisana prostym językiem, czasami nawet trochę za bardzo potocznym, co na początku może denerwować. Z czasem i biegiem wydarzeń zdecydowanie można się do tego przyzwyczaić. Podsycane napięcie i momentami różny, tajemniczy klimat dodaje historii smaczku. Sceneria jest zmienna- od tuneli, ulic- po szkołę i opactwo sióstr benedyktynek. Jest przy czym się zdziwić, pośmiać, popłakać. Dla każdego coś się znajdzie.

Czuję się usatysfakcjonowana kolejnym, trzymającym poziom tomem cyklu P.C. i Kristin Cast. Akcja i różnorodność zapewniły mi kawał dobrze wypełnionego czasu. Z radością  niedługo już zabieram się za kolejną część przygód Zoey.

POLECAM: czytelnikom cyklu "Dom Nocy", osobom lubiącym różnorodność, wampiry, magiczny klimat, akcję z odrobiną wątków romantycznych, lekkie lektury.

NIE POLECAM: osobom szukającym całkowicie poprawnie moralnie głównych bohaterów, wyraźnie zaznaczonej granicy między dobrem i złem, filozoficznych rozważań, ciężkich lektur.

Moja ocena:

9/10, 5+



_______________________________________________________

Zainteresowanym cyklem polecam również cz. 1 serii- "Naznaczona" i wszystkie pozostałe tomy.


Informuję również o najnowszym tomiku-wydanym 29 czerwca- "Kuszona"



***********************************************************************************


W następnych recenzjach: "Kuszona- P. C. Cast + Kristin Cast,    "Klątwa Tytana"- Rick Riordan

No i jeszcze na koniec małe pytanko: wczoraj pod wieczór prawie w ogóle nie mogłam wystawiać komentarzy. Wyświetlał mi się jakiś błąd. Czy Wy też tak mieliście?

sobota, 9 lipca 2011

Mrrroczny fragmencik o strasznej polskiej dziewczynce

 Tym razem nie o książkach, ale o czymś równie intrygującym ;-)

Coś dla wytchnienia pomiędzy kolejnymi stronnicami:

"- Nie rozmafiaj z jopcokrajofcami"

Istna, genialna komedia ;-) ( w rzeczywistości horror ;P)


piątek, 8 lipca 2011

Krótka recenzja: "Tunele krwi"


Autor: Darren Shan
Tytuł serii: Darren Shan- tom 3
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Liczba stron: 176
Cena rynkowa: ~15,10 zł
Wydawnictwo: Wilga
Polska premiera:2010
Opis wydawcy:

"Darren Shan jest zwykłym nastolatkiem... Dopóki nie dostaje biletu na spektakl Cyrku Odmieńców. Dopóki nie poznaje Madame Okty. Dopóki nie staje twarzą w twarz ze stworzeniami nocy.
Teraz odkrywa najmrocznejsze tajemnice wampirów. Czy istnieją stworzenia jeszcze groźniejsze i bardziej krwiożercze niż wampiry? Czy uda się dopaść szalonego zabójcę? Zaczyna się polowanie. Wystarczy jeden błąd, a wszyscy zginą w tunelach krwi..."

Dzisiaj zaprezentuję ostatnią recenzję pochodzącą z mojego konta na serwisie LubimyCzytać.pl. (  
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/57481/tunele-krwi/opinia/2475364#opinia2475364 ). Wszystkie kolejne opinie będą już świeżutkie i pisane specjalnie na blog.

Krwiste zamieszanie

" "Tunele krwi" są trzecią częścią sagi Darrena Shana. Z gatunku zaliczę je zdecydowanie do powieści fantastyczno- przygodowych.

Horrorem książka ta zdecydowanie nie jest, scen dla tego gatunku raczej nie zauważyłam, ewentualnie są one jedynie wspomniane, jest ich dużo mniej niż nawet w sadze "Zmierzch" Stephenie Meyer.

Książka przeznaczona jest głównie dla młodzieży. Jej tematyką są przygody Darrena Shana, asystenta pewnego wampira.

W tomie Darren wraz z wężowatym przyjacielem udaje się za swoim opiekunem do mieściny, w której owy wampir ma pewne sprawy do załatwienia.Zaczyna odkrywać jedną z wielu tajemnic wampirzego świata.Bierze udział w bardziej emocjonującej i niebezpiecznej akcji, kontynuowanej w kolejnej części jego przygód, niestety w Polsce jeszcze niewydanej.

Akcja utworu przebiega szybko, sprawnie, emocjonująco, choć nie należy do wyszukanych.Nie "stęka"- cały czas coś się dzieje.

Książkę czyta się szybko, jest ona bowiem wciągająca, interesująca, niezbyt oklepana.

Wątkiem pobocznym pojawiającym się w utworze jest przelotny romans głównego bohatera z pewną poznaną przez siebie dziewczyną.Nie jest on jednak mdły, szczegółowo opisany.

Jeśli chodzi o treści moralne, to tom przekazuje tylko te podstawowe.

Przy książce można się odprężyć, zrelaksować, za co daję jej dużego plusa.

POLECAM miłośnikom nadnaturalnych wydarzeń, akcji, wampirów, osobom, które nie przepadają zbytnio za romansami, osobom oczekującym łatwej,lekkiej i w miarę przyjemnej literatury, która nie skupia się głównie na całkowitym zmienianiu naszych poglądów, wyobrażeń, itp., tym , którym spodobał się film "Asystent Wampira".

NIE POLECAM miłośnikom ciężkiej, wymyślnej, pięknie opisanej literatury.

Wystawiam ocenę:
9/10, 6 "
____________________________________________

Zainteresowanym serią polecam również część pierwszą- "Asystent Wampira"

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W następnej recenzji: "Osaczona"- P.C. Cast + Kristin Cast


czwartek, 7 lipca 2011

Recenzja: "Morze Potworów"

Autor: Rick Riordan
Tytuł serii: Percy Jackson i bogowie olimpijscy- tom 2
Tłumaczenie:  Agnieszka Fulińska
Liczba stron: 276
Cena rynkowa: 34,90 zł
Wydawnictwo: Galeria Książki
Polska premiera: 26 październik 2009
Opis wydawcy:

"W porywającym, dowcipnym i cieszącym się ogromną popularnością dalszym ciągu opowieści rozpoczętej w Złodzieju pioruna Percy wraz z przyjaciółmi musi udać się w rejs po Morzu Potworów, aby ocalić obóz. Najpierw jednak odkryje szokującą rodzinną tajemnicę, która każe mu się zastanowić, czy to, że Posejdon uznał go za syna, jest zaszczytem czy okrutnym żartem.Siódma klasa była dla Percy’ego Jacksona wyjątkowo spokojna. Żaden potwór nie przedostał się na teren jego nowojorskiej szkoły. Ale kiedy niewinna gra w zbijanego z kolegami z klasy zmienia się w śmiertelną rozgrywkę z brutalną bandą olbrzymów-ludożerców…sprawy przyjmują paskudny obrót. Niespodziewana wizyta Annabeth, przyjaciółki Percy’ego, oznacza kolejne złe wieści: magiczna granica broniąca Obozu Herosów została zniszczona przez truciznę podrzuconą przez tajemniczego wroga. Jeśli lekarstwo nie znajdzie się na czas, jedyna bezpieczna przystań dla herosów przestanie istnieć."

Nad Morzem Potworów Zapomnienia  

W związku z przeczytaniem przeze mnie pierwszej części sagi Ricka Riordana, która okazała się niezmiernie elektryzującym początkiem serii oraz- oczywiście- wielu pozytywnym opiniom na temat "Morza Potworów"- niewiele czasu potrzebowałam ,by sięgnąć po tą książkę. Dodatkowym czynnikiem było również zakupienie od razu wszystkich tomików. Czy autorowi udało się utrzymać koncepcję- nie tracąc jednocześnie na scenach akcji? A może kontynuowanie motywu greckiej mitologii okazało się w tym wypadku błędnym i niepotrzebnym posunięciem?

W drugiej części serii Obóz Herosów znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Dotychczasowa ochrona przed potworami zostaje zniszczona. Na obóz przedostają się straszliwe stwory, włącznie z bykami i mrożącymi krew w żyłach... gołębiami. Tak, tak- w powieści nie są one tylko utrapieniem ludzi mieszkających w blokach z parapetem ;-) . Przedstawiono ich mroczniejszą naturę poprzez przedstawienie ich jako Ptaki stymfalijskie. Szczegółów  nie zdradzę- ciekawskich zachęcam do zapoznania się z przygodami Heraklesa i "Morzem Potworów" ;P . Percy musi udać się na misję, by uzdrowić wspaniałą...sosenkę, która w rzeczywistości sosną nie jest i odnaleźć swojego przyjaciela, od którego dostaje niepokojące sygnały. Wiąże się to z kolejnym pasmem walk i odkrywanych powoli tajemnic- dotyczących m. in. rodziny naszego głównego bohatera, zdobyciem "przyciągacza" satyrów, przywróceniem do życia niezwykłej osóbki. To oczywiście tylko niektóre elementy historii ;-))).

Głównym bohaterem "Morza Potworów" jest Percy Jackson. I w tej części przygód charakteryzuje się- jak przystało na herosa- odwagą, bohaterstwem i "lekką" lekkomyślnością. Młody Perseusz odkrywa również swoje wewnętrzne, "gryzoniowato-tchórzliwe" ja. Jego postać bawi i cieszy czytelnika. Młody wiek i świeże  spojrzenie na świat naszego półboga sprawia, że książkę czyta się szybko i lekko. Po prostu się go lubi.

Z pozostałych bohaterów wyróżnili się jeszcze: Annabeth, Clarisse, Grover, Luke i Tyson. Annabeth jak zawsze cechuje architektoniczne zawzięcie i bystrość umysłu. Dobrze dopełnia wizerunkowi głównemu bohatera. Clarisse podejmuje pochopne, waleczne kroki i stanowi dobre odzwierciedlenie prawdopodobnego dziecka Aresa. Grover i Luke również cieszą swoimi standardowymi cechami, są ciekawymi i przemyślanymi postaciami. "Świeżakiem" jest jedynie Tyson- z pozoru wielki, ofermowaty nastolatek, posiadający jednak sporo tajemnic.

Książka emanuje mnóstwem zaczerpniętych z mitologii wątków i przygód, odświeżając i przypominając nam mity. Dodaje jednak też wiele od siebie. Głównym ośrodkiem akcji jest misja ocalenia obozu, występuje również trochę elementów pobocznych, które urozmaicają historię i rozpoczynają kolejny tom cyklu, kończąc jednocześnie ten- w niezmiernie skręcający naszą cierpliwość sposób.

"Morze Potworów" obfituje w niezliczoną ilość akcji, potworów, magii i tajemnic. Wprost nie można się od niej oderwać. Sprawia, że na chwilę możemy kompletnie zapomnieć o problemach życia codziennego. Porusza proste, acz ważne kwestie moralne.

Jestem całkowicie zadowolona z czasu spędzonego z tą niezwykłą historią. Rick Riordan wciąż trzyma, a nawet podwyższa poziom. Od początku- do zakończenia- wszystko jest istnym majstersztykiem jeśli chodzi o potęgowanie naszej uwagi i wciągającą akcję.

POLECAM: fanom mitologii, akcji, przygód, emocji, prostych, wciągających książek, wszystkim, którzy chcą oderwać się od szarej rzeczywistości.

NIE POLECAM: miłośnikom książek poruszających problemy życia codziennego, osobom nieprzepadającym za szybko toczącą się akcją, prostym językiem.

Moja ocena:

6, 10/10 !


___________________________________________________

Zainteresowanym książką polecam również część pierwszą- "Złodziej Pioruna"
  Recenzja części pierwszej: TU

Oficjalna strona serii: http://www.percyjackson.pl/

środa, 6 lipca 2011

Recenzja: Crescendo


Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł serii: Szeptem- tom 2
Tłumaczenie:  Agnieszka Fulińska
Liczba stron: 400
Cena rynkowa: 32,90 zł
Wydawnictwo: Otwarte
Polska premiera: 12 styczeń 2011
Opis wydawcy: 

"Crescendo to kontynuacja bestsellerowej powieści Becki Fitzpatrick "Szeptem".


Patch to wielka miłość Nory. To także jej Anioł Stróż.
On uratował jej życie, ona wyrwała go z otchłani potępionych. Są sobie przeznaczeni.
Jednak Patch wydaje się zamieszany w niewyjaśnioną śmierć ojca Nory. Dziewczynie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo…
Tajemnice budzą niepokój, niepewność przeradza się w strach."


Crescendo szeptowym diminuendo*  

Po ekscytującej pierwszej części cyklu Becci Fitzpatrick z niecierpliwością wyczekiwałam na tom drugi perypetii Patcha i Nory. Nic dziwnego więc, że zachęcona dodatkowo w większości pozytywnymi opiniami, zdecydowałam się na kupno "Crescendo". Czy książka-zgodnie z tytułem- miała tendencję wzrostową? A może tytuł nie oddaje jakości książki? Czy autorka zdołała utrzymać wysoki poziom serii i niezmiernie wciągającą fabułę? 

W drugim tomie cyklu poznajemy kolejne problemy Nory i jej niezwykłego chłopaka- Patcha. Bohaterowie przeżywają trudne chwile m. in. dla swojego związku. Patch nie wyjawia dziewczynie swojego zajęcia, któremu poświęca coraz więcej czasu. Dodatkowo coraz więcej czasu spędza z Marcie- jej wrogiem, osóbką, która zawsze z nią rywalizowała, traktowała z góry, nie szczędziła przykrości. Jakby tego było mało- Nora ma wrażenie, że ktoś ją śledzi, podszywa się pod zmarłego(?) ojca. Na dodatku na horyzoncie naszej bohaterki pojawia się tajemniczy Scott- znajomy z czasów wczesnego dzieciństwa.  Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy Patch przestaje być jej Aniołem Stróżem, a ona sama otrzymuje list z kluczem do rozwiązania zagadki śmierci swojego ojca. Z kolei przyjaciółka Nory umawia się w tym czasie z Rixonem- przyjacielem Patcha. A nasza biedaczka znowu musi uciekać przed śmiercią...

Nora w "Crescendo" staje się  źródłem niewyczerpalnych prawie opisów scen zazdrości i obaw. Jest odważna i lekkomyślna, nawet na chwilę nie potrafi odrzucić dumy na bok i wysłuchać wyjaśnień Patcha. Na własną rękę rozpoczyna niebezpieczne śledztwo. Choć jej rozterki emocjonalne i wcześniej wymienione cechy są jak najbardziej uzasadnione- występują w nadmiarze. Po prostu nudzą.

Patch natomiast nadal wydaje się interesujący. Jest bardzo dobrze wykreowanym, charakterystycznym bohaterem. Nie odniosłam wrażenia, że jest go w książce za dużo. Choć niezmiernie wkurzał mnie jego romans z Marcie- nie denerwowały mnie za to jego rozterki, gdyż po prostu nie było ich za dużo.

No a teraz z przykrością muszę wypowiedzieć się na temat akcji i wątków występujących w tym tomie. Fabuła nie skupia się już na wzajemnym przyciąganiu między Norą i Patchem. W porównaniu z "Szeptem" występuje on jedynie w minimalnej ilości. Po rozstaniu się głównych bohaterów książka wieje nudą. Nie mam nic przeciwko zmianie głównego elementu i przeniesieniu się na inne zagadki, tajemnice, przygody- nawet całkowitemu braku wątku romantycznego, ale mam wrażenie, że opieranie akcji na innych elementach nie jest mocną stroną Becci Fitzpatrick. Nadmierne marudzenie głównej bohaterki i rozwlekanie niespecjalnie ciekawego wątku-a tym samym akcji na 400 stron- zdecydowanie nie przysłużyło się całej historii. Wiele opisów mogłoby być krótszych. Akcja nabrałaby wtedy jakiegoś tempa. Jedynie pod koniec wydarzenia nabierają nieco charakteru. Współczesny klimat lektury również mnie nie zadowolił. Czytałam kilka książek, w których niewiele się działo, ale atmosfera była nasiąknięta wiatrem i krajobrazem- tutaj i atmosfera nie zachęcała mnie jakoś specjalnie do czytania. Przez te wszystkie minusy męczyłam się z tą książką przez kilka dni.

Podsumowując: tragedii nie było, ale zaobserwowałam ZNACZNY spadek w porównaniu do części pierwszej. W tym wypadku tytuł nie oddaje treści i tempa akcji. Bardziej pasowałaby nazwa: "Diminuendo" ;-(((. Mimo wszystko sięgnę po kolejny tom, mając nadzieję, że to tylko chwilowy spadek formy.

POLECAM: miłośnikom "Szeptem", osobom dla których akcja, absolutne wciągnięcie się w lekturę- nie są konieczne do szczęścia.

NIE POLECAM: fanom akcji, niesamowitych wrażeń, emocji, miłośnikom "ciężkiej" literatury.

Z przykrością i rozczarowaniem wystawiam ocenę:

6,5/10,      4--

__________________________________________
* Diminuendo (wł. zmniejszać; także decrescendo) - stopniowe osłabianie natężenia dynamiki w utworze muzycznym. (z Wikipedii)
   
 Zainteresowanym książką polecam również 1 cz. - "Szeptem"


 W następnej recenzji: "Morze Potworów"- Rick Riordan




   

poniedziałek, 4 lipca 2011

Recenzja: Piratika. Kierunek: Papuzia wyspa

W związku z przenosinami moich recenzji z serwisu LubimyCzytać.pl na bloga przedstawiam recenzję drugiej części "Piratiki". ( http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58057/piratika-kierunek-papuzia-wyspa/opinia/2447404#opinia2447404 )

Tytuł w Polsce: Piratika. Kierunek: Papuzia wyspa
Tytuł oryginalny: Piratica: Return to Parrot Island
Autor: Tanith Lee
Tytuł serii: Piratika- tom 2
Tłumaczenie:Grzegorz Komerski
Liczba stron: 400
Cena rynkowa: 32,50 zł
Wydawnictwo: Jaguar
Polska premiera: czerwiec 2010
Opis książki :

"Drugi tom książki „Piratika”, humorystycznej opowieści o piratach, którzy wcale nie są piratami. Książka dla małych, większych i tych zupełnie dużych dziewczynek, którym marzy się utarcie nosa przedstawicielom zmaskulinizowanego środowiska zadekowanego na pirackich łajbach. Wysublimowany język, liczne nawiązania do znanych tekstów kultury oraz spora dawka bezczelnych kpin z konwencji tworzą mieszankę wybuchową. Prawdopodobnie bardziej wybuchową od niejednej beczki prochu."

                                                            Przygody piratki czy aktorki?

"Książka Tanith Lee pt. "Piratika, Kierunek: Papuzia Wyspa" jest drugim tomem serii"Piratika".Z treści zaliczyć ją mogę do powieści przygodowych, przeznaczonych głównie(ale nie wyłącznie)dla młodzieży.

Okładka nawiązuje oczywiście do tematyki utworu- piratów.Przedstawionych w książce jako piraci nieco zabawni, waleczni i odważni, ale nie tylko.Nie zabraknie w niej też ich emocji, przygód,smutków, rozczarowań i ciekawostek z życia poszczególnych członków załogi kapitan Art- głównej bohaterki.

W tomie tym pokazana jest bardziej honorowa strona załogi, biorącej udział w oficjalnej bitwie z wrogimi dla kraju okrętami.

Piraci stają się bardziej żołnierzami, Art oczekuje niespodziewanego wydarzenia, które trochę mnie zaskoczyło. Jaka to jednak niespodzianka, czytelnik powinien dowiedzieć się sam.Tak więc w życiu słynnej już piratki następuje przełom, którego skutki poznamy pewnie w dalszych (mam nadzieję) części jej przygód.

Nie ukrywam, że przed rozpoczęciem właściwej akcji historia ta nieco mnie nudziła.Dla P. Lee jest to jednak chyba charakterystyczne, gdyż i w poprzednim tomie "wciągnęłam się" dopiero po pierwszych (ok.) 50-ciu stronach.Może ma to związek z tym, że dla Art życie na lądzie jest "nie-wciągające"?

Sama akcja poprowadzona jest w miarę nieprzewidywalnie, wartko i sprawnie.W książce BRAK długich, często powtarzających się, niepotrzebnych nikomu opisów.

Nieco denerwujący może być styl, w jaki książka jest napisana- odrobinę nietypowy, zawierający trochę specyficznych zwrotów.Da się jednak do niego przyzwyczaić.

Podsumowując: lekka, ciekawa i przyjemna książka.
NIE POLECAM tym, którzy w książce szukają moralnych przekazów, dokładności, szczegółowo prowadzonych opisów, osobom niezainteresowanym piratami, przygodami i oczekującym po książce "czegoś więcej".
POLECAM osobom chcącym oderwać się od rzeczywistości, szukającym lekkich lektur, przy których można odpocząć od ciężkiej pracy umysłowej, miłośnikom "Piratów z Karaibów".

Ja osobiście zaliczam się do miłośników ciekawych, nieskomplikowanych zanadto książek.Dlatego właśnie powieść uważam za dobrą i z czystym sumieniem daję ocenę:

8/10 ,4+"

Zapraszam również do zapoznania się z pierwszym tomem pt. "Piratika" .