Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 czerwca 2013

Recenzja: "Świat Podziemi"

Autor:  Meg Cabot 
Tytuł oryginalny: Underworld
Tytuł serii: Porzuceni - tom 2
Tłumaczenie: Maja Kittel
Liczba stron: 336
Cena rynkowa: 35,80 zł
Wydawnictwo: Amber
Polska premiera: listopad 2012
Opis wydawcy:


"Ciąg dalszy Porzuconych – mrocznej i romantycznej współczesnej odsłony mitu o Persefonie autorki światowych bestsellerów nr 1



Siedemnastoletnia Pierce nie umarła. Ale wyrwana ze swojego świata, ze szkoły i z rodziny, jest uwięziona w mrocznej krainie pomiędzy niebem i piekłem, gdzie dusze zmarłych czekają na swoją ostatnią podróż.



John Hayden, pan zaświatów, sprowadził ją tu jak Hades mityczną Persefonę. Twierdzi, że tylko tu jest bezpieczna. Że tylko tu może ją chronić. Bo niektórzy zmarli powracają – jako Furie, by się zemścić na nim… i na jego ukochanej.

Lecz to tylko część prawdy, jaką wyjawia jej John. A bardziej niebezpieczna niż gniew Furii może okazać się miłość Pierce do władcy tego świata… "






Owoc przywiązania



Uwielbiam czytać praktycznie wszystkie książki nawiązujące tematycznie do mitologii - zarówno publikacje popularnonaukowe, jak i fantastykę, więc moda na przerabianie greckich mitów jest mi bardzo na rękę.  Pierwszy tom trylogii "Porzuceni" Meg Cabot wpadł mi w ręce zaraz po premierze i choć bardzo mi się spodobał, to z kolejnym zapoznałam się dopiero teraz, przypadkowo natykając się na niego w miejscowej bibliotece. Zabierając się za książkę z gatunku paranormal romance nastawiam się na zwykłą, lekką, przyjemną w odbiorze historyjkę, bo w gruncie rzeczy po to jest ona wydawana - by zapewniła nam chwilę czystej zabawy i na chwilkę przeniosła nas w świat baśni, niekoniecznie zaś, aby zmieniła coś w naszym postrzeganiu rzeczywistości, poszerzyła horyzonty, wiedzę, czy też zmusiła do dokonywania  interpretacji tego, co miał na myśli autor. Miłe zaskoczenie stanowią dla mnie pozycje nieschematyczne, bo - chcąc, nie chcąc - po raz setny opierając się na motywie paranormalnego uczucia - trudno uniknąć pewnej schematyczności i przewidywalności, co często skutkuje jakością dzieł autorek "paranormali" - coraz częściej dającej wiele do życzenia. Czy  seria Meg Cabot wyróżnia się na tle innych historyjek z wątkiem miłosnym w tle?

Akcja powieści rozgrywa się na fikcyjnej wyspie Isla Huesos i w zaświatach, stylizowanych na te z greckich mitów. Siedemnastoletnia Pierce została uwięziona w świecie Podziemi, gdzie wbrew jej woli przetrzymuje ją tajemniczy ukochany -  John Hayden. Chce w ten sposób ochronić dziewczynę przed czyhającymi na jej  życie Furiami. Sytuacja zmienia się, gdy bliskiej jej osobie zaczyna grozić nagłe niebezpieczeństwo. Jedynym ratunkiem zdaje się być interwencja naszej bohaterki i powrót do świata śmiertelników. Czy Pierce uda się umknąć boginiom zemsty? Jak potoczą się jej losy? Co wspólnego z Johnem ma zgraja martwych piratów? Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te pytania.... nie czekaj dłużej, zapoznaj się z drugim tomem "Porzuconych" i przenieś się na chwilę do królestwa zmarłych.

Główną bohaterką serii jest nastoletnia Pierce Olivier, lekko wyobcowana córka milionera. Jak powszechnie wiadomo rodzinki, którym powodzi się finansowo nieraz bywają lekko ekscentryczne... kiedy zaś taka bogata familia pomieszkuje nad królestwem umarłych, babcia wcale nie należy do przeciętnych, pozbawionych wigoru staruszek, a Pierce zamiast spotkać sympatię w szkole... spotyka ją na cmentarzu... to już wiadomo, że szykuje nam się niezłe zamieszanie. Wykreowana przez Meg Cabot postać posiada wiele cech stereotypowej nastolatki, które momentami mogą lekko irytować czytelnika. Jest naiwna, odrobinę porywcza i rozchwiana emocjonalnie, ale też wierna najbliższym znajomym, rodzinie. Zdolna do poświęceń, wytrwała, czasami narwana i nieobiektywna, o kwestiach uczuciowych już nie wspominając. Da się ją polubić, choć ta naiwność niestety dominuje.

John Hayden nie jest tak naiwny jak nasza bohaterka, w jego przypadku mamy raczej do czynienia z pewnego rodzaju przebiegłością. John nie ma większych skrupułów, by decydować o losie Pierce, gdy uzna, że robi to dla jej dobra, bywa uparty, nieszczery,  ucieka się do postępów, choć większość jego działań - tych właściwych i nie - motywuje troska o dziewczynę. Bohaterowie nie stanowią mocnej strony tytułu. Są przystępni, ale mało dopracowani, interesują, ale w niczym nie zaskakują. Urok magnetycznego przyciągania między postaciami minął i w związku z tym uwydatnił ich niedopracowanie.

Fabuła "Świata podziemi" wciąga i sprawia, że na chwilę można całkowicie oderwać się od rzeczywistości. Meg Cabot stworzyła lekką książkę, prawie nie czuć, że się ją czyta. Właściwa akcja rozpędza się w połowie dzieła, choć i wcześniej można znaleźć kilka ciekawiących odbiorcę elementów. Język jest prosty, cała historia prezentuje się nieźle i czyta się ją dobrze. Największym minusem jest wszechobecna prostota i pewna naiwność w kreacji głównych bohaterów. Całość nie zaskakuje, cieszy odbiorcę jakby oglądał dobrze znaną mu baśń... Rozczarowuje pewną schematycznością i płytkimi charakterami. Odpręża, ale nie zachwyca. Nie wyróżnia się specjalnie na tle innych paranormal romance. Zapewnia rozrywkę, którą łatwo może zapewnić inna książka. Odniosłam wrażenie, że pierwsza część serii prezentowała wyższy poziom umiejętności pisarskich autorki.

Druga część "Porzuconych" jest słabsza od poprzedniej. Może stanowić lekką i przyjemną, odprężającą rozrywkę, ale ginie na tle wielu innych młodzieżowych paranormal romance, miejscami delikatnie irytując czytelnika naiwnością głównej bohaterki. Pomimo tej wady chętnie zapoznam się z kolejnym tomem cyklu, mając nadzieję, że będzie lepszy niż ten.


POLECAM: czytelnikom szukającym lekkiego, odprężającego paranormal romance, zdolnym przymknąć oko na naiwność bohaterów i przewidywalność lektury.

NIE POLECAM: osobom szukającym w paranormal romance świeżości, niebanalnych rozwiązań.



Moja ocena:

5/10,      3-





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Utwór na dziś:
The Cure - "Love song"   (rock alternatywny)









czwartek, 27 grudnia 2012

Recenzja: "Nevermore: Cienie"

                           Wracam po długiej przerwie spowodowanej nawałem nauki i koniecznością czytania szkolnych lektur, które skutecznie zniechęcały mnie do częstszego sięgania po literaturę w ciągu ostatnich kilku miesięcy (za to dostarczyły mi nowych życiowych doświadczeń - chyba po raz pierwszy zasnęłam w trakcie czytania książki!) Z drugiej strony...może wreszcie udało mi się znaleźć solidny i nieszkodliwy dla zdrowia środek nasenny, po którym rzeczywiście uda mi się dobrze pospać... ;-) Nasi wielcy polscy pisarze pewnie "przewracają się w grobach", gdy to piszę, ale na szczęście jestem świetnie przygotowana na ewentualną "zombie-apokalipsę" - toteż niezbyt się tym przejmuje... (bo w końcu "pisarz -  nie- pisarz" - trup jak każdy inny i wątpię, czy podczas ewentualnej możliwości rozprostowania starych kości - zrezygnowałby z wzięcia udziału w tak przyjemnym wydarzeniu kulturalno - społecznym, no i ze świeżutkiej wyżerki)...  ;D Nareszcie udało mi się przełamać złą passę i przygotować dla Was recenzję "gotyckiego romansu" - "Nevermore: Cienie"  P.S. Bardzo, bardzo dziękuję  Isztar i Dizzy za nominację do "Liebster Blog" Odpowiedzi na pytania zamieszczę niedługo w kolejnym poście ;-)


Autor:  Kelly Creagh

Tytuł oryginalny: "Nevermore: Enshadowed"

Tytuł serii: "Nevermore" - tom 2

Tłumaczenie: Barbara Jaroszuk
Liczba stron: 389

Cena rynkowa: 39,90 zł

Wydawnictwo: Jaguar

Polska premiera: październik 2012

Opis:
 
"Drugi tom książki “Nevermore: Kruk”, gotyckiego romansu opartego na twórczości Edgara Allana Poego.
Varen zniknął. Schwytany w pułapkę koszmarnej rzeczywistości, gdzie chore sny Edgara Allana Poego stają się jawą, znajduje się poza zasięgiem żywych i umarłych. Ale Isobel nie zgadza się go porzucić. Rusza do Baltimore, by odnaleźć Reynoldsa, tajemniczego mężczyznę, który co roku spełnia toast na grobie pisarza i który w ciągu ostatnich miesięcy oszukiwał ją i zwodził. Tylko on ma klucz do innego świata...

Kiedy Isobel znajduje wreszcie przejście, odkrywa, że miejsce, w którym przebywa Varen zdążyło się zmienić. Pełen bólu i przerażających istot świat zamieszkują teraz również stworzenia, które zrodziły się w pełnym gniewu umyśle chłopaka. Miłość przemienia się w nienawiść, radość w smutek, śmiech w płacz. Stając naprzeciw Varena, Isobel zaczyna rozumieć, że jej ukochany stał się jej największym, śmiertelnym wrogiem." 


Tam, gdzie obserwują Cię potrzaskane twarze...


Z planem zakupu drugiej części "Nevermore" obnosiłam się odkąd tylko przeczytałam pierwszy tom serii, który bardzo mi się spodobał. Był jak świeży powiew powietrza na paranormalnym rynku, całkowicie nieschematyczny, przesiąknięty poetyckim obłędem Edgara Allana Poego. Łamał bariery pomiędzy rzeczywistością i snem, subtelnie bawił się postaciami powstałymi w umyśle przeklętego poety i wyznaczał im nowe ścieżki egzystencji. Ostatecznie "Nevermore: Cienie" dostałam w prezencie na moje urodziny i byłam z tego niezmiernie zadowolona. Czy Kelly Creagh udało się utrzymać wysoki poziom opowieści? Jak autorka poradziła sobie z wykreowaniem świata pozbawionego magnetycznego przyciągania pomiędzy czirliderką i buntownikiem? 

"Nevermore: Cienie" opowiada o dalszych losach związku ślicznej, popularnej czirliderki i wyobcowanego, zamkniętego w sobie Varena. Nieoczekiwany zbieg wydarzeń sprawia, że chłopak znika w świecie swoich koszmarów, gdzie na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo... Koszmary zaś powoli stają się rzeczywistością i zaczynają żyć własnym życiem. Zdeterminowana by odzyskać ukochanego Isobel rozpoczyna walkę zarówno ze swoimi słabościami, snami, jak i Nokami - upiornymi stworzeniami, które zaczynają prześladować ją na jawie. Jedyną osobą mogącą pomóc dziewczynie w osiągnięciu celu zdaje się byś tajemniczy Reynolds - postać, która wcześniej ją oszukała. Aby odnaleźć furtkę do innego świata bohaterka decyduje się odwiedzić grób Edgara Allana Poego w Baltimore. Tam zaś czekają na nią kolejne zasadzki... Wszystkiemu towarzyszy tajemnicza, piękna postać, która prawdopodobnie omamiła chłopca do tego stopnia, że on sam może stać się zagrożeniem jeszcze większym, niż mszczące się na bohaterce istoty... Czy Isobel uda się odzyskać Varena? Jaką rolę w historii odgrywa królowa wszystkich demonów? Jak potoczą się dalsze losy stworzeń o długich, szponiastych paznokciach, zdolnych do zawładnięcia ludzkimi działaniami? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w książce.

Główną bohaterką drugiego tomu trylogii jest nastoletnia Isobel - z pozoru przeciętna, niesamowicie utalentowana czirliderka, która trochę straciła na popularności przez związanie się z nielubianą przez otoczenie osobą - tajemniczym, zafascynowanym twórczością Edgara Allana Poego Varenem. Charakter dziewczyny staje się w tym tomie dużo bardziej rozbudowany i przemyślany, niż był wcześniej. Musząca działać na własną rękę, pozbawiona większego wsparcia ze strony innych postać przechodzi pewnego rodzaju przemianę, staje się bardziej samodzielna, zdecydowana, odważna. Jest gotowa do wielkich poświęceń i w pełni świadoma podejmowanych przez siebie decyzji. Aby uratować chłopca nie boi się ryzykować własnym życiem i stanąć twarzą w twarz ze swoimi lękami.

Obraz Isobel dopełnia Varen. Choć w tej części "Nevermore" pojawia się jedynie momentami i nie bierze większego udziału w akcji, stanowi dla niej właściwy punkt odniesienia. Najmocniejszą stronę książki stanowią postacie zaczerpnięte z pomysłów Edgara Allana Poego. Precyzyjnie i subtelnie osadzona w nich groza, krótkie opisy ich nierzeczywistego wyglądu i działania, które już dawno wymknęły się spod kontroli snów i wyobraźni sprawiają, że czytelnik, oczarowany ich obłędem, pragnie czytać o nich więcej i więcej... 

Właściwa akcja książki rozwija się na jej ostatnich stronach. Podobnie jak w wielu innych paranormalnych seriach, tak i tu w drugiej części serii ma miejsce zjawisko odseparowania od siebie głównych bohaterów, zaniku większych relacji pomiędzy nimi. Mimo wszystko autorka poradziła sobie z tą sytuacją doskonale, uciekła od schematu tworzenia nowych bohaterów i kolejnych, słabo wykreowanych wątków, chaosu i nudy wywołanego zazwyczaj takim posunięciem. Nie zabrnęła również w ślepy zaułek, jakim byłoby wypełnienie książki długimi opisami uczuć i tęsknoty. Historia ma za to niesamowity klimat poetyckiej grozy, pełnej napięcia i fascynacji, które wręcz emanują z kartek "Nevermore: Cienie", prosty, acz miejscami wyszukany, płynny język, bardzo oryginalny koncept i tajemniczy nastrój.

Książka "Nevermore: Cienie" zachowała zachwycający, dziwny klimat poprzedniczki i choć miejscami przydałoby się jej więcej właściwej akcji, to seria "Nevermore" wciąż pozostaje jedną z ciekawszych pozycji na paranormalnym rynku, która całkowicie łamie barierę powielania schematu rozbudowanych opisów uczuć i płaskich postaci. Choć pierwszy tom cyklu bardziej mi się podobał, to i ten zasługuje na uznanie.             

POLECAM: miłośnikom Edgara Allana Poego, osobom szukającym dobrego romansu paranormalnego, który obfituje w wiele wyjątkowch pomysłów, subtelność, potęgujący się nastrój tajemnic i oryginalność.

NIE POLECAM: miłośnikom książek, które opierają się głównie na rozbudowanej akcji, bardzo szczegółowej relacji miłosnej między głównymi bohaterami.


Moja ocena:

8,5/10,      5-



RECENZJA CZĘŚCI PIERWSZEJ:    TUTAJ 

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 No i na zakończenie utwór pasujący do książki:

Nox Arcana - "Nevermore"



piątek, 10 sierpnia 2012

Recenzja: "Wędrówka przez sen"

    
           Po "Wampiratach" pora na recenzję czegoś bardziej znanego w środowisku recenzenckim - popularnego ostatnio paranormala - "Wędrówki przez sen" J. Angelini.



Autor:  Josephine Angelini
Tytuł oryginalny: "Dreamless"
Tytuł serii: Spętani przez bogów - tom 2
Tłumaczenie: Julia Wolin
Liczba stron: 368
Cena rynkowa: 37,80 zł
Wydawnictwo: Amber
Polska premiera: 17 lipca 2012
Opis wydawcy:
"Helena wie już, że tylko ona – potomkini Heleny Trojańskiej – może przerwać odwieczny cykl zemsty i uwolnić od klątwy siebie i swoją boską rodzinę.
 
Nocą wędruje przez bezkresną krainę Podziemia. W dzień walczy z potwornym zmęczeniem i coraz bardziej traci siły – fizyczne i duchowe. Nie dałaby rady wracać tam co noc – gdyby nie Lucas.
 
Lecz Lucas bardzo się zmienił i Helena nie jest już pewna jego uczuć. Czy Orion, nowy chłopak w szkole, pomoże jej walczyć dalej i powstrzymać gniew Furii?
 
Świat antycznych bogów coraz bardziej przenika się ze światem śmiertelników, a życie Heleny pogrąża się w chaosie. Lecz najgorsza jest świadomość, że nie potrafi zapomnieć o Lucasie… i że wciąż myśli o Orionie. Że kocha ich obu.
Czy jest gotowa oddać za nich życie?"



 Po zamknięciu oczu nie zaznasz ukojenia...

Od przeczytania przeze mnie pierwszej części cyklu J. Angelini minął prawie rok. Pamiętam, że książka mnie nie zachwyciła, ale posiadała niesamowity klimat, nastrój, ciekawe, w miarę innowatorskie nawiązanie do greckiej mitologii. Autorka wykazała się kilkoma dobrymi pomysłami, rozwój wypadków był dosyć interesujący. Historia miała szansę i potencjał aby przyciągnąć moją uwagę w kolejnych tomach. Powieść wywołała medialną burzę, stała się bardzo popularna na całym świecie, wydawcy bili się o prawo do wydania następnych części trylogii. Również w Polsce nie zabrakło miłośników "Spętanych przez bogów". Wszystko to sprawiło, że zapragnęłam zapoznać się z "Wędrówką przez sen" i przekonać się, na jakim poziomie się zaprezentuje. Co zastałam? W jakim kierunku podążyła Josephine Angelini? Czy w pełni wykorzystała swoją szansę?

"Wędrówka przez sen" opowiada historię Heleny i Lucasa. Ich związek byłby zapewne normalny i szczęśliwy - gdyby nie byli sukcesorami, osobami spokrewnionymi z greckimi bogami, nie łączyły ich więzi krwi, nie musieli zmagać się z przeznaczoną im odwieczną nienawiścią, wiszącą w powietrzu wojną i szalejącymi ze zła oraz zawiści, spragnionymi śmierci eryniami - boginiami zemsty. Dodatkowo relację pomiędzy nimi niszczy Orion, do którego dziewczyna zaczyna coś czuć. W tym wypadku nawet sen może oznaczać podróż do istnego piekła. I to nie zwyczajnego - znajdującego się pod rządami Hadesa i jego małżonki. Czy Helenie uda się pokonać Erynie i uciec przeznaczeniu? Jak potoczą się losy jej i Lucasa? Jaką rolę przypadnie odegrać jej przyjaciołom? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdują się w książce.

Główną bohaterką cyklu jest Helena - z pozoru normalna osoba - gdyby nie umiejętności, którymi dysponuje. One daleko wykraczają poza określenie "normalność". Jest niewiarygodnie szybka, silna i zwinna. Wygrywanie w szkolnych wyścigach nie sprawia jej najmniejszej trudności. Zwłaszcza, że może poruszać się z prędkością światła. Jej charakter nie jest specjalnie zarysowany i wybitny. Odniosłam nawet wrażenie, że czasem wyznacza się egoizmem, niezdecydowaniem, łatwowiernością. To przeciętna postać, pozbawiona wielowymiarowości. Nie wyróżnia na tle innych bohaterek paranormalnych serii. Uczucia, którymi zaczyna darzyć kolejnego chłopaka są nudne i przewidywalne, powielają już dobrze znany wszystkim schemat i niczym nie zaskakują. Brakuje w nich nawet dopracowania - są po prostu płytkie, mało wyraziste.

Z ważniejszych bohaterów cyklu można jeszcze wymienić Lucasa, Oriona, Matta i Zacha. W porównaniu z  pierwszym tomem serii Lucas schodzi na dalszy plan, dochodzi dużo nowych postaci. Irytowały mnie jego rozterki na temat związku Heleną. Było ich za dużo i nic z nich nie wynikało. Zero konsekwencji w działaniu - raz podejmował się kontynuowaniu romansu, raz na siłę próbował się z niego wyplątać. Jeśli chodzi o Oriona, Zacha i Matta- mimo wszystko byli tylko delikatnie zarysowanymi pomysłami autorki, bez wyraźnie zaznaczonych cech. Reszta osób, które pojawiły się w "Wędrówce przez sen" również demotywuje- jest ich tona, większość stworzona tylko dla pojedynczego dialogu, jakby autorka chciała przy ich pomocy rozpocząć nowy, interesujący wątek, a ostatecznie nie miała pomysłu jak go rozwinąć- i próbowała wymyślić następny.   

Z pozoru w tym tomie występuje więcej akcji, niż w poprzednim. Wątek romantyczny odchodzi na drugi plan - autorka powieliła schemat z tworzeniem części odseparowującej od siebie głównych bohaterów. W moim odczuciu paranormalnym seriom nie wychodzi to na dobre. I w tym przypadku tak było. Wątki, sceny walki, pomysły są po prostu niedopracowane, dialogi bardzo proste, często niepotrzebne, klimat stracił swoją siłę oddziaływania... Trzecioosobowa narracja, prosty język, brak wulgaryzmów sprawiają, że z książką może zapoznać się każda grupa wiekowa. 

Moim zdaniem "Wędrówka przez sen" prezentuje bardzo niski poziom, nie zaskakuje, jest nieustannym ciągiem niedokończonych pomysłów. Raczej nie sięgnę po kolejny tom trylogii, ten bardzo mnie rozczarował.

POLECAM: osobom w każdym wieku, szukającym niezobowiązującej, lekkiej lektury, miłośnikom greckiej mitologii.

NIE POLECAM: doświadczonym czytelnikom paranormali- ta książka nie wnosi niczego nowego, tym, którzy w książkach szukają innowacyjnych rozwiązań i świeżych pomysłów.
    
Moja ocena:

3-,     5/10



I na zakończenie coś pasującego do tematyki:

Avenged Sevenfold - "Nightmare" 
    

 ************************************************************************************************

OGŁOSZENIE: 

Wyjeżdżam na wycieczkę objazdową do Grecji. Wracam za kilkanaście dni z recenzją czegoś mocniejszego...  Jakiegoś dzieła Kinga albo Grahama Mastertona...

Do zobaczenia po moim powrocie!





 

czwartek, 30 czerwca 2011

Recenzja: "Porzuceni"

Tytuł w Polsce: Porzuceni     
Tytuł oryginalny: Abandon
Autor: Meg Cabot
Tytuł serii: Porzuceni- tom 1
Tłumaczenie:Agnieszka Kabala, Agata Kowalczyk
Liczba stron:320
Cena rynkowa: 34,80 zł
Wydawnictwo: Amber
Polska premiera: 26 maj 2011
Opis wydawcy:
"Współczesna dziewczyna porwana w mityczne zaświaty w jednej z najbardziej oczekiwanych powieści roku ulubionej pisarki wszystkich dziewczyn świata, autorki światowych bestsellerów nr 1
Każda z nas ma czasem poczucie, że jest inna, że nie pasuje do otoczenia. Marzysz, że spotkasz kogoś wyjątkowego, kto zabierze cię tam, gdzie naprawdę jest twoje miejsce. O tym właśnie jest ta książka.
                                                                                                                  MEG CABOT
Nareszcie nie anioły, wampiry i inne stwory.
Meg Cabot, która przed laty zachwyciła nas ''Pamiętnikiem księżniczki'', teraz daje nam znowu coś świeżego, innego i mądrego. Każe naszej wyobraźni zanurzyć się w krainę greckich mitów, gdzie wszystko jest wielkie i piękne. A miłość jest mroczniejsza niż śmierć.
                                                                                                                                        Z opinii  czytelniczek
Odkąd powróciła z zaświatów pojawia się przy niej ON. „To tylko halucynacje – przekonują psychiatrzy. – Miałaś wypadek. Przeszłaś śmierć kliniczną. Cudem powróciłaś do życia”.
  
Ale siedemnastoletnia Pierce im nie wierzy. Odkąd omal nie utonęła, czuje się dziwnie… jakby nie należała do tego świata. Może teraz, po przeprowadzce do nowego miasta, będzie inaczej. Nowa szkoła, nowy początek. I może wreszcie przestanie się bać.
Ale ON znajduje ją i tu. Czego chce? Jaką tajemnicę kryją jego oczy - mroczne i piękne jak diament, który jej podarował? Czy chce ją przed czymś ostrzec i przekonać, że bezpieczna będzie tylko wtedy, gdy powróci z nim do jego podziemnego świata? Czy Diament Persefony przyniesie Pierce los mitycznej bogini, czy miłość - potężniejszą niż śmierć…"

 W tym wypadku nie będziesz chciał porzucić zaświatów

Kiedy tylko dowiedziałam się o nowej książce Meg Cabot pomyślałam "Muszę przeczytać". Gdy zapoznałam się z opisem tomu zapowiadającym nawiązanie do mitologii byłam pewna: "Muszę TO posiadać!".Czy było warto? A może niepotrzebnie "nabrałam się" na całą otoczkę historii?

Książka opowiada  nam niezwykłą historię Pierce Oliviery, nastoletniej dziewczyny, która przeżyła śmierć kliniczną. Na co dzień niesprawiająca problemów, dobrze ucząca się osoba, po śmierci opowiada "niestworzone historie" o jeziorze i przystojnym, acz przerażającym i mrocznym wielbicielu o imieniu John. Sprawia to, że jest ciągana po psychiatrach, opuszcza się w nauce i staje się ośrodkiem dziwnych i niepokojących wydarzeń.
Bohaterka wyróżnia się niezwykle wrażliwym sercem i troską o inne osoby i zwierzęta. Na przekór stara się wszystkich ochronić, co niestety nie zawsze się jej udaje. Tym zyskała u mnie ogromną sympatię. Nie jest jednak całkowicie wyidealizowana, miewa problemy z owym tajemniczym młodym mężczyzną, a nawet...chlusta mu w twarz herbatą.

Z pozostałych bohaterów w oczy rzucił mi się Alex- nieco markotny młodzieniec po przejściach i tragedii rodzinnej. Ma pewne uprzedzenia co do grupki uczniów swojej szkoły. Skąd się wzięły dowiemy się dopiero w kolejnym tomie trylogii. 

Głównym wątkiem jest oczywiście relacja na linii Oliviera-John. Niezwykle skomplikowana, intrygująca, a czasem nawet odrobinę bawiąca mnie, relacja. Impulsywność głównego bohatera jest ujawniona m. in. poprzez elementy takie jak... rzucanie przedmiotami. Kłóci się to trochę z tym do czego jest zdolny i jaką poważną rolę odgrywa. Dodaje mu pikanterii i sprawia, że jest bardziej przystępny dla czytelnika.

Historia kreowana jest na współczesną wersję mitu o Persefonie. Nie przedstawia go jednak słowo w słowo. Pozostawia wiele tajemnic do odkrycia. Jest świeża i intrygująca, a jednocześnie znana i lubiana. Miłośnicy mitologii z przyjemnością będą szukać w niej podobieństw i odstępstw od oryginału.
Meg Cabot kolejny raz zachwyca prostotą i oryginalnością. Mówi o tym, że każda z nas może być wyjątkowa. 

Książka emanuje klimatem- burze, świat podziemny, stary cmentarz,szkoła- jest jednocześnie współcześnie i tradycyjnie. Książka jest pełna akcji, a jej zakończenie jest po prostu okropne. "Okropne" bo sprawia, że czas do wydania kolejnego tomu będzie mi się niezmiernie dłużył.Nutka mitologii była w tym wypadku strzałem w dziesiątkę. Połączenie Meg Cabot z tą tematyką jest doskonałym posunięciem, bezlitośnie wsysającym czytelnika w strony przepięknie oprawionego, czytelniczego cudu. 

POLECAM: wszystkim miłośnikom lekkiej literatury, paranormal romance , mitologii, kunsztu Meg Cabot, silnych wrażeń i emocji.
NIE POLECAM: miłośnikom "ciężkiej" literatury, osobom, które nie przepadają za mitologią.

Ja sama czuję, że "Porzuceni" skradli cząstkę mojej duszy i daję im ocenę:

6,  10/10
W następnej recenzji: "Złodziej Pioruna"- Rick Riordan 



wtorek, 28 czerwca 2011

Recenzja:"Kocham cię prawie aż po śmierć"

Tytuł w Polsce: Kocham cię prawie aż po śmierć     
Tytuł oryginalny: Almost to die for
Autor: Tate Hallaway
Tytuł serii: Księżniczka wampirów- tom 1
Tłumaczenie:Agnieszka Zajda
Liczba stron:288
Wydawnictwo: Amber
Polska premiera: 12 maj 2011
Opis wydawcy:
"Gdzie lepiej umawiać się na randki: na sabatach czy w podziemnym królestwie wampirów?
Szesnastka wcale nie jest taka słodka. A decyzja o wiecznym przeznaczeniu to naprawdę trochę za dużo dla dziewczyny, która po prostu chce przebrnąć przez liceum…
Prezent na szesnaste urodziny Anastazji to największy szok w jej życiu. Bo pojawia się jej nieznany tata, który jest… wampirem. A dokładnie - królem wampirów. I chce, żeby córka zajęła należną jej pozycję u jego boku.
Na szczęście w żyłach Anastazji płynie również (po mamie) krew czarowników.
Na nieszczęście wampiry i czarownicy są śmiertelnymi wrogami…
Ana jest bliska szału z powodu rodziców, którzy skaczą sobie do oczu o jej przyszłość. A wszystko staje się jeszcze bardziej zwariowane, kiedy o jej uczucia zaczynają rywalizować przystojny czarownik-rockman i melancholijny wampir-buntownik..."


Kocham cię prawie aż po śmierć- wir , który wciągnie prawie aż po samą śmierć


Pomimo niezbyt oryginalnego opisu na okładce i powszechnie dziś występującego schematu, postanowiłam , kierując się instynktem, zakupić książkę Tate Hallaway.Czy moje przeczucie okazało się trafne? Czy opowieść, w tym całym ogromie dzisiejszych paranormali , zasłużyła na uznanie?A może powszechna niechęć i uprzedzenie do niej jeszcze przed wydaniem - okazały się trafne?

Historia skupia się głównie na Anastasiji Ramses Parker- nawet z pozoru nieprzeciętnej nastolatce. Dziewczyna wyróżnia się m. in. bladą cerą, tęczówkami w dwóch, różnych kolorach i... niezwykłym systemie samoobrony przed szkolnymi brutalami.Tak, tak dziewczyna jest w połowie czarownicą, co ma zarówno zalety, jak i wady- choć na początku przeważa chyba to pierwsze- zwłaszcza, iż ma pewne problemy związane ze swoim magicznym dziedzictwem...

Bohaterka od początku przypadła mi do gustu. Nie jest kreowana na nic- nie- wiedzącą, wspaniałą i ślamazarną osóbkę. Od zawsze wie o swojej wyjątkowości, choć nie jest zarozumiała, utalentowana, nieomylna.W swoich wyborach stara kierować się rozsądkiem i otwartością.

Matka Anastasiji wydaje się być z kolei- tak dla odmiany- bardzo utalentowaną, przekonaną o swoich niezawodnych racjach, wkurzającą lekko czarodziejką. 

Głównym wątkiem książki nie jest wybór między dwoma, natarczywymi przystojniakami, choć oczywiście w niej występuje. Bohaterka musi przede wszystkim dokonać wyboru: po której stronie walczących stanie? Do jakiej rasy: wampirów/ czarownic winna przynależeć?

Elias i Nikolai- tytułowi rywalizujący o uczucia dziewczyny nie należą do bohaterów typu: nie wiem kim i z kim jesteś, ale będziesz moja,a szczególnie prawdziwie królewski Elias. Oboje zaintrygowali mnie w równym stopniu.

Tate Hallaway pokazała, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście. Wszystko polega na zaakceptowaniu samej siebie.

Przez całą książkę potęguje się ciekawość czytelnika- jest nieprzewidywalnie, tajemniczo. Czegoś takiego chyba jeszcze nie było- dziewczyna, która sama w sobie stanowi dwie rasy, które od zawsze się zwalczały. Sprawiło to, że od dzieła Tate Hallaway nie mogłam się po prostu oderwać. W sumie przeczytanie go zajęło mi jeden wieczór- a właściwie jedną noc i jestem całkowicie zadowolona ze spędzonego nad nim czasu, kolejnego cudnego książkowego wiru wrażeń i emocji.Choć wcześniej nie czytałam znajdującej się z tyłu okładki rekomendacji Rachel Caine, to całkowicie się z nią zgadzam.



POLECAM: wszystkim miłośnikom lekkich, acz wyjątkowo wciągających książek.
NIE POLECAM: miłośnikom "ciężkiej" literatury.

Osobiście jestem książką wprost zachwycona i daję jej ocenę:

6-,  9.5/10



czwartek, 23 czerwca 2011

"Mroczny Książę" księciem wśród rozczarowań

Po paru dniach trzymania bloga w niepewności i wyczekiwanego od dawna zakończenia roku (czyt. początku czytelniczego raju), rozpoczynam publikowanie moich recenzji. Na pierwszy ogień pójdzie recka "Mrocznego Księcia" Christine Feehan wyd. Amber, bo od czasu założenia bloga nie chciało mi się pisać nowych recek. Opinia pochodzi z mojego konta na LubimyCzytać.pl. Jak będę miała czas i chętkę, opublikuję świeżutką recenzję "Zbłąkanego Anioła" Melissy de La Cruz.A więc oto i ona:

"Hmmm...

Zachęcona nową paranormalną serią zamówiłam książkę wprost od wydawnictwa.

Niestety strasznie się rozczarowałam.

Oczywiście oczekiwałam rozbudowanego wątku paranormalnego romansu.

Był on jednak zdecydowanie przerysowany, rodem jak z Harlequina.

Nawet gorszy, bo określenia występujące w tomie często były po prostu płytkie i prostackie, pojawiały się w nadmiarze, często niepotrzebnie.Akcja była raczej wątkiem pobocznym, ciągnęła się trochę nieudolnie.Miałam wrażenie, że czytam jakiś erotyk. Marny, wyjątkowo przedmiotowy erotyk.Za dużo szczegółowych opisów aktów seksualnych. Miłość również przedstawiona wyjątkowo przedmiotowo.Zastanawiałam się nawet nad daniu tylko 1 gwiazdki,

ale książkę czytało się dosyć szybko.Raczej nie sięgnę po kolejną część, choć zazwyczaj dokańczam czytanie cykli, które już zaczęłam czytać.

Jeśli chodzi o moralność to książka może chyba tylko demoralizować.

Nie sądzę by oceniałam ją tak słabo ze względu na mój wiek i oczekiwania, bo trafiałam już na romanse i powieści historyczne, które zawierały sporo opisów stosunków płciowych.Książki te prowadziły je jednak z jakimś sensem, nie omijając również wszystkich prawd moralnych, przekazujących choć te podstawowe, ukazywały nie tylko przedmiotowy aspekt miłości.Przykładem jest np. "Czarownica" Philippy Gregory.

NIE POLECAM tej książki chyba nikomu.

POLECAM może tylko wielkim miłośnikom harlequinów, chcącym przeczytać coś skupionego wyłącznie na "ach, jaka fajna laska, jaki fajny facet", osobom nieszukającym rozbudowanego wątku fantastycznej akcji.

Moja ocena: 2,  3/10"

Oczywiście dodaję, że recenzje ukazujące się na stronie mogą mieć trochę subiektywny charakter.Jak wiadomo: "Gustów tyle co książek"