czwartek, 3 marca 2016

Recenzja: "Głębia. Skokowiec"

Tytuł: "Głębia. Skokowiec"
Autor: Marcin Podlewski
Cykl: Głębia - tom 1
Liczba stron: 720
Cena rynkowa: 39,90 zł
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 16 września 2015
Opis wydawcy:



"Witaj w nowym wymiarze space opery.

Oto Wypalona Galaktyka — Droga Mleczna, która tysiące lat temu została spustoszona przez serię potwornych wojen. 

Oto kosmos, w którym ludzie zamieszkują resztkę ocalałych z pożogi układów - gdzie nieliczne, inteligentne Maszyny budzą trwogę, a wygnani poza Granicę Galaktyczną Obcy znani są już tylko z legend. 

Oto wszechświat Głębi — zagadkowej, wpędzającej w szaleństwo nibyprzestrzeni.

Oto świat Myrtona Grunwalda, który stracił swój statek i załogę. I który zrobi wszystko, by znowu pożeglować ku gwiazdom.

A nie będzie to łatwe.

Jego nowy statek ma za sobą mroczną przeszłość. 

Jego nowa załoga skrywa tajemnice.

Jego nowa szklaneczka z migdałową whisky jest już prawie pusta."




Kosmiczne podróże i sztuczna inteligencja


Marcin Podlewski to pisarz i publicysta znany szerszemu gronu odbiorców głównie dzięki opowiadaniom, które ukazywały się m.in. w „Nowej Fantastyce”, „Science fiction po polsku 2”, „Zombiefilii” i „Księdze Wampirów” oraz powieści „Happy End”. „Głębia. Skokowiec” jest pierwszym tomem cyklu o Wypalonej Galaktyce, utrzymanego w konwencji postapokaliptycznej space opery. Zapowiedź takiej mieszanki sama w sobie wydawała mi się obiecująca, zwłaszcza że na współczesnym polskim rynku fantastycznym raczej trudno natknąć się na podobne połączenie. Miałam nadzieję, że nie zawiodę się, dając mu szansę, a wizja Podlewskiego będzie na tyle fascynująca i rozbudowana, że nawet nie odczuję, kiedy skończę wertować ponad siedemset stron książki. Bądź co bądź, autor doczekał się nominacji do nagrody imienia Janusza A. Zajdla i wygrał kilka konkursów literackich, więc uznałam to za pewien wyznacznik jakości, jaką powinna reprezentować jego twórczość. Co otrzymałam? Czy pierwszy tom „Głębi” spełnił moje oczekiwania i pozostawił z apetytem sięgnięcia po kolejną część serii?

Wydarzenia przedstawione w „Głębi. Skokowcu” mają miejsce w odległej przyszłości i dotyczą działań załóg statków kosmicznych, które przemierzają wyniszczoną przez wojny Drogę Mleczną. Myrton Grunwald kompletuje nową załogę i wyrusza w podróż skokowcem o wdzięcznej nazwie Wstążka. W tym samym czasie swoją wyprawę kontynuuje również kilku innych indywidualistów z intrygującą przeszłością, sekty – Elohim, Stripsowie oraz Zbiór sieją postrach i zniszczenie, a astrolokatorka, Pinsleep Wise, zmaga się z nietypowymi, niepokojącymi wizjami. Przemieszczanie się po galaktyce ułatwia tajemnicza Głębia, która jednak może być przyczyną postradania zmysłów. Nieodłącznym elementem życia ludzi jest dostęp do nowoczesnych technologii, personali i Strumienia. Maszyny kontrolują statki i są podporządkowane załodze, ale jednocześnie wciąż budzą trwogę o powrót czasów ich dawnej świetności oraz konfliktów pomiędzy nimi a ludzką rasą. Czy strach przed powrotem niesamowicie inteligentnych maszyn okaże się uzasadniony? Co wydarzy się podczas wyprawy załogi Wstążki? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania – sięgnijcie po powieść Marcina Podlewskiego.

Postacie wykreowane przez Podlewskiego to bardzo różnorodne, szczegółowo zarysowane grono. Nie ma tu stricte czarnych bądź białych charakterów – większość z nich to w pewnym zakresie indywidualiści z bogatą przeszłością i sporymi ambicjami. Główne bohaterki, Kirke Bloom i Pinsleep Wise, to złożone, silne osobowości. Umiejętność zachowania stalowych nerwów w niemal każdej sytuacji sprawia, że ich działania śledzi się z przyjemnością. Losy męskich postaci również przykuwają uwagę i są dość nieprzewidywalne, ale odniosłam wrażenie, że zostały opisane w bardziej ogólnikowy sposób, jakby ich los był nieco mniej ważny w kontekście całej historii. Myrton Grunwald jest odważny, zdeterminowany, ale uzależniony od alkoholu. Pomimo swojej złożoności, traci na wyrazistości w porównaniu do reszty swojej załogi i agresorów. Bardzo ciekawie i wiarygodnie zostały przedstawione reakcje ludzi na sekty, ich zagadkowość oraz obcość. Relacje między bohaterami wypadają całkiem nieźle i intrygująco, choć znacznie lepiej śledziło mi się ich samodzielne poczynania i monologi wewnętrzne.

W „Głębi. Skokowcu” jest sporo szczegółowych opisów różnych urządzeń i technologicznych określeń, ale nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Język charakteryzuje barwność i prostota. Fabuła bywa nieprzewidywalna, nie brakuje pełnych akcji scen i odrobiny mrożących krew w żyłach momentów. Powieść ma świetny klimat, a wszystkie wydarzenia ładnie się ze sobą wiążą. Marcin Podlewski prowadzi narrację z kilku perspektyw, dzięki czemu czytelnik ma okazję lepiej poznać osobowość i punkt widzenia poszczególnych bohaterów. Rozdziały rozpoczynają się krótkimi fragmentami z dzieł wymyślonych na potrzeby uniwersum, co stanowi dodatkowy atut. Realia, w których toczy się historia, są świetnie wykreowane, wiarygodne, intrygujące, dokładnie omówione, ale jednocześnie pozostawiają odbiorcę głodnego nowych informacji, bo znajdzie się tu kilka niewyjaśnionych zjawisk i zagadnień – choćby tytułowa Głębia bądź nieznane fakty z Wojny Maszynowej. Połączenie postapokalipsy ze space operą okazało się w tym wypadku dobrym i przemyślanie rozwiniętym pomysłem.

Powieść Marcina Podlewskiego to obiecujący początek serii o przygodach ludzi w wyniszczonej przez wojny galaktyce. Uniwersum stworzone przez autora jest bardzo złożone i klimatyczne. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że kolejna część „Głębi” będzie co najmniej tak samo intrygująca. 



POLECAM: wielbicielom science fiction - zarówno tym początkującym, jak i zagorzałym, czytelnikom poszukującym rozbudowanego, oryginalnego uniwersum. 

NIE POLECAM:  osobom wrażliwym na dość szczegółowe, pełne technologicznych nawiązań opisy. 




Moja ocena:

8,5/10,    5










Za egzemplarz do recenzji dziękuję portalowi Bestiariusz




oraz wydawnictwu Fabryka Słów















sobota, 27 lutego 2016

Recenzja: "Inna dusza"

Tytuł: "Inna dusza"
Autor: Łukasz Orbitowski
Liczba stron: 432
Cena rynkowa: 39 zł
Wydawnictwo: Od Deski Do Deski
Premiera: 22 maja 2015
Opis wydawcy:

"Ale chyba są inne duchy, wiesz, takie, co żyją w człowieku obok tych naszych dusz, zwyczajnych. I czegoś tam sobie chcą. Niektóre są ciche, inne głośne. Wrzeszczą, hałasują. To jest nie do wytrzymania. Znaczy, tak mi się wydaje, że z takim duchem w środku strasznie ciężko żyć, zwłaszcza jak on chce czegoś, na co ty nie masz ochoty."

Miasto. Zniszczone, obdrapane i brudne kamienice. Zmęczeni ludzie w ubłoconych, wiecznie spóźnionych i zatłoczonych autobusach. Przygnębienie i pustka. I nagle w jednej głowie kiełkuje ta dziwna myśl, nieodparte pragnienie. Bez motywu, bez powodu, jak głód. Tak jakby ciało przejmowała inna dusza, która nakazuje to zrobić, i nie można od niej uciec.
Pewnego dnia miasto zatrzyma się przerażone zbrodnią.




Koszmarna rzeczywistość


Łukasz Orbitowski to uznany pisarz, publicysta i scenarzysta. Jest autorem powieści - m.in. "Horror show", "Tracę ciepło", "Szczęśliwa ziemia", zbioru opowiadań "Wigilijne psy", felietonów, które ukazywały się m.in. w Nowej Fantastyce i Noise Magazine. "Inna dusza", książka częściowo oparta na prawdziwych wydarzeniach, przyniosła mu Paszport Polityki 2015. Do sięgnięcia po nią skłonił mnie przede wszystkim intrygujący opis, informacja o inspiracji historią zbrodni, która rzeczywiście miała miejsce i liczne rekomendacje recenzentów. Zawsze lubiłam wzbudzające emocje, kontrowersyjne utwory, a dzieło Orbitowskiego właśnie takie mi się wydawało. Miałam nadzieję, że będzie jednocześnie dosadne, intrygujące i poruszające. Bardzo ciekawiło mnie to, jak przedstawiony zostanie zbrodniarz i jego najbliższe otoczenie. Czy lektura "Innej duszy" spełniła moje oczekiwania? 

Fabuła powieści skupia się na codziennym życiu rodzin trzech chłopców - Jędrka, Krzyśka i Darka. Najstarszy z nich, Jędrzej, mieszka w dość przyzwoitych, dostatnich warunkach. Jego rodzice to przeciętni ludzie, nieidealni, ale w miarę troskliwi i rozsądni. Dariusz również nie napotyka w swoim najbliższym otoczeniu większych problemów bądź uchybień. W najgorszej sytuacji jest Krzysztof, syn nieradzącego sobie w życiu, rozchwianego emocjonalnie alkoholika i zaszczutej, zmęczonej, godzącej się z patologiczną sytuacją matki. Wbrew pozorom, to właśnie Jędrek zdradza coraz bardziej niepokojące, agresywne skłonności. Stopniowo budzi się w nim coś na kształt tytułowej "innej duszy". Nastolatkowie przyjaźnią się, spędzają wspólnie czas, darzą się wzajemnym zaufaniem. Pewnego dnia nasz młody antybohater przekracza granicę dotychczasowego okrucieństwa, a większość jego praktycznie niepodejrzewających nic znajomych wciąż darzy go szacunkiem i sympatią. Z czasem Jędrzej dopuszcza się strasznych zbrodni, które szokują mieszkańców Bydgoszczy. Jak potoczy się los trójki przyjaciół? Do jakich czynów posunie się Jędrek? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania i na chwilę zanurzyć się w nostalgiczny, ponury klimat polskiego miasta lat dziewięćdziesiątych - zapoznajcie się z "Inną duszą".

Bohaterowie dzieła Łukasza Orbitowskiego są ciekawie wykreowani. Portrety psychologiczne Jędrka, Darka i Krzyśka są dokładne, szczegółowo zarysowane, bezkompromisowe i dość zaskakujące. Szara, ponura rzeczywistość, w jakiej przyszło im się obracać stanowi dla nich pewne wyzwanie, zwłaszcza, że są  w wieku, kiedy muszą popełniać decyzje mogące zaważyć na całej ich przyszłości - wybranym zawodzie, sposobie życia etc. Również postacie drugoplanowe, znajomi i bliscy chłopców fascynują odbiorcę swoją głębią, charakterem, specyficznym dla danej jednostki sposobem patrzenia na świat i zmagania się z problemami oraz przeżywania żałoby - m.in. poprzez nałogi, ucieczkę od rzeczywistości, pogodzenie się ze swoim losem, bunt. Relacje między poszczególnymi bohaterami prezentują się bardzo wiarygodnie, podobnie jak i reakcja otoczenia na wiadomość o popełnionych przez Jędrka przestępstwach.

"Inna dusza" to powieść realistyczna, poruszająca, zachwycająca swoją dosadnością, prostotą, klimatem. Naturalistyczne opisy zbrodni i miasta oddziałują na wyobraźnię, prezentując czytelnikowi przygnębiającą, nieco obskurną Bydgoszcz. Łukasz Orbitowski w mistrzowski sposób przedstawia sylwetki zwykłych ludzi, tak, że odbiorca chwilami wręcz nie może oderwać się od lektury, chłonąc każdą opisywaną scenę. Wątek kryminalny nie stanowi tu głównego elementu powieści, jest raczej jej zwieńczeniem. Zepsute, zagubione społeczeństwo, ludzkie ułomności, ignorancja, stereotypowe, egoistyczne myślenie, naiwność - to wszystko zostało podkreślone w książce Orbitowskiego, piętnując powszechne wady, pułapki, w które może wpaść każdy człowiek. Język powieści charakteryzuje spora ilość slangu, prostota, miejscami też wulgaryzmy. Świetnie dopełnia on charakterystykę bohaterów i ich otoczenie.

Powieść Łukasza Orbitowskiego zapamiętam jako wspaniałe, przejmujące, oryginalne i wartościowe dzieło, z pewnością kiedyś do niego wrócę. Uważam, że Paszport Polityki został przydzielony słusznie. Chętnie zapoznałabym się z innymi książkami tego autora.


POLECAM: wielbicielom oryginalnych, poruszających, realistycznych powieści z wątkiem kryminalnym.

NIE POLECAM: czytelnikom poszukującym książek lekkich, łatwych i przyjemnych, pełnych wartkiej akcji, osobom nadwrażliwym na dosadny język oraz brutalne, naturalistyczne opisy.




Moja ocena:

10/10,    6







Recenzja ukazała się dzięki współpracy z portalem Kostnicahttp://www.kostnica.com.pl/innadusza.htm




Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Od Deski Do Deski


i portalowi Kostnica










niedziela, 21 lutego 2016

Recenzja: "Keller"

Tytuł: "Keller"
Autor: Marcin Jamiołkowski
Liczba stron: 416
Cena rynkowa: 34,90 zł
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: październik 2015
Opis wydawcy:



"Od Rozproszenia upłynęło kilka tysięcy lat. Ludzie opuścili Ziemię i przenieśli się do innych układów gwiezdnych. Znaleźli nowe światy do zamieszkania, znaleźli Obcych, ale nie znaleźli spokoju. Bo co towarzyszy ludzkości od zarania dziejów? Walka o wpływy i pieniądze. I jeszcze większe wpływy, i jeszcze większe pieniądze.

Główny bohater, Ian Keller, awanturnik i przemytnik, zostaje zwerbowany przez służby specjalne Układu Polonusa i wysokich przedstawicieli Nowego Watykanu do wykonania pewnej misji – odzyskania relikwii skradzionych przez uzurpatorski, powstały w wyniku Wielkiej Schizmy, Kościół Pontifexański. 

Na Pontifexie zbliżają się obchody Czwartego Tysiąclecia Męki Pańskiej. To doskonały czas, by przeniknąć na planetę. Doskonały czas na zapoznanie się z papieską córką. Doskonały czas na zemstę na generale Caratu.

Czy misja się powiedzie? 

Kim naprawdę jest Ian Keller?

I co jest ważniejsze – zadanie czy zemsta?

Jeśli jesteś fanem "Stalowego Szczura" i "Gwiezdnych Wojen" – musisz poznać Kellera."


Zamieszki w kosmosie 

Marcin Jamiołkowski jest autorem serii książek o warszawskim magu – Herbercie Kruku. "Keller" to space opera, której opis i okładka od początku wzbudzały we mnie pozytywne skojarzenia z popularnymi "Gwiezdnymi wojnami". Krótka rekomendacja książki napisana przez Pawła Majkę ostatecznie przekonała mnie do tego, żeby sięgnąć po tę powieść i przekonać się na własnej skórze, jak znaczne są podobieństwa między słynną sagą a prozą Jamiołkowskiego. Miałam nadzieję, że nie będzie ich nazbyt dużo. Oczekiwałam wartkiej akcji i wspaniałej, wciągającej, nieskomplikowanej rozrywki. Co otrzymałam? Czy historia przygód Iana Kellera wywarła na mnie równie dobre wrażenie, co jej zapowiedź?

Fabuła "Kellera" toczy się w czasach, w których ludzie opuścili Ziemię i zasiedlili inne układy gwiezdne. Ian Keller, przemytnik, awanturnik i kapitan statku zwanego Truposzem, udaje się na Pontifex, gdzie znajduje się powstały w wyniku Wielkiej Schizmy Kościół Pontifexański. Nasz bohater ma za zadanie wykraść ważne relikwie. Przy okazji pragnie zemścić się na generale Caratu. Zamiast jednak zabierze się za realizację planu, musi uporać się ze swoją dość ekscentryczną załogą - w tym z dość niestałym w uczuciach, sprowadzającym na pokład mnóstwo zbędnych pasażerek lekarzem. Wkrótce Keller wikła się w romantyczną, jednak i niebezpieczną relację z papieską córką, będącą w centrum uwagi tamtejszych mediów i śledczych. Sprawa przybiera dość nieoczekiwane obroty, ale nietuzinkowy sprawca całego zamieszania kontynuuje swoją przygodę, stając się celem służb specjalnych. Jak potoczy się pobyt Iana na Pontifexie? Czy uda mu się wyjść cało z opresji? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania - sięgnijcie po powieść Marcina Jamiołkowskiego.

Główny bohater "Kellera" jest barwny, odważny i intrygujący. Prawie cały czas coś się koło niego dzieje. Mimo wszystko ma swoje tajemnice, które sprawiają, że czytelnik łaknie coraz więcej informacji o jego cechach i przeszłości. Pozostałe postacie stanowią dość urozmaicone, ciekawe grono. Papieska córka wzbudza sympatię odbiorcy, przedstawiony w krzywym zwierciadle kler bawi nawiązaniami do dość aktualnych problemów ówczesnego kościoła. W powieści nie brakuje sporej ilości dobrego humoru, satyry, nieoczekiwanych zwrotów akcji, groteski, nawiązań do absurdów dzisiejszego polskiego społeczeństwa. Książka Jamiołkowskiego stanowi dobrą, wciągającą, lekką rozrywkę. 

Realia przedstawione w Kellerze są ciekawe i stanowią dobre tło dla rozgrywającej się historii. Język powieści jest barwny, prosty i przyjemny. Nie zabraknie tu odrobiny wulgaryzmów, zabawnych stwierdzeń i dialogów. Opisy są raczej krótkie i stanowią dobre przerywniki dla wartkiej akcji. Mimo wszystko w trakcie lektury kilka razy odniosłam wrażenie, że niektóre wydarzenia następują po sobie nieco zbyt szybko i jest ich nazbyt dużo. Przygody Iana Kellera umiliły mi czas, chętnie zapoznałabym się z ich kontynuacją. 

"Keller" to dobra, lekka, rozrywkowa space opera zawierająca odniesienia do współczesnych absurdów społeczeństwa. Bardzo miło ją wspominam, kiedyś sięgnę też po inną powieść Marcina Jamiołkowskiego.



POLECAM: czytelnikom poszukującym dobrej, lekkiej książki science fiction zawierającej elementy satyryczne.

NIE POLECAM:  odbiorcom nadwrażliwym na żarty związane z sytuacją obecnego kleru. 








Moja ocena:

7,5/10,        4







Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona













niedziela, 24 stycznia 2016

Recenzja: "Po latach przed śmiercią"

Tytuł: "Po latach przed śmiercią"
Autor: Makary Karo
Liczba stron: 412
Cena rynkowa: 42 zł
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Premiera: lipiec 2015
Opis wydawcy:


"Perła PRL-u to malowniczy ośrodek nad jeziorem Łańskim, pośród warmińskich lasów. Dwadzieścia hektarów leśnej głuszy, z osiedlem domków letniskowych i przystanią kajakową. Nic więc dziwnego, że dla grupy warszawskich studentów pod przewodnictwem Agaty wydaje się idealnym miejscem na spotkanie po latach.Pozytywny nastrój opuszcza przyjaciół, gdy niedaleko ośrodka natrafiają na gromadę martwych, okaleczonych dzików. Nie wiedzą, że to dopiero początek dziwnych zdarzeń, jakie występują w okolicy kurortu. Zdarzeń, wywołanych przez czające się w gąszczu zło."







"Tajemnice lasu"


"Po latach przed śmiercią" skusiło mnie przede wszystkim utrzymaną w zielono-czerwonych barwach, przykuwającą wzrok okładką oraz zapowiedzią horroru mającego miejsce w otoczonym lasem ośrodku. Choć opis książki był krótki i nie czytałam wcześniej żadnego dzieła tego autora, zapowiedź wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Miałam nadzieję, że moje przeczucie okaże się trafne i natknę się na klimatyczną perełkę, a fabuła okaże się mało schematyczna i zaskakująca. Co zastałam? Czy historia stworzona przez Makarego Karo spełniła moje oczekiwania?

Akcja powieści toczy się głównie w ośrodku wczasowym i jego okolicach. Grupa niegdyś skłóconych ze sobą przyjaciół postanawia odnowić swoje więzi. W tym celu warszawscy studenci udają się do położonej na Mazurach "Perły PRL-u". Kurort zastają w bardzo kiepskim stanie. Wydaje się zniszczony i zaniedbany, a jego właściciel nie należy do osób o przyjaznym usposobieniu. Wkrótce wyjeżdża, pozostawiając przybyłych samych sobie. W czasie ich pobytu dochodzi do niewyjaśnionych, przerażających wydarzeń. Miejscowi czegoś się obawiają, policja zdaje się być bezsilna. Teren ośrodka najprawdopodobniej nie jest bezpiecznym miejscem na wypoczynek. Giną zwierzęta, czasami słychać nienaturalne, straszne dźwięki. Jakby tego było mało, sąsiedzi przyjezdnych ukrywają swoje wstrząsające przewinienia i okazują niechęć wobec ich obecności. Co lub kto stoi za niecodziennymi zajściami? Jak potoczy się los znajomych? Jeżeli ciekawią Was odpowiedzi na te pytania i chcecie poczuć dreszczyk emocji - sięgnijcie po "Po latach przed śmiercią".

Główni bohaterowie książki Makarego Karo to grono przeciętnych studentów. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale wzbudzają sympatię odbiorcy. Często się sprzeczają, rozpamiętują dawne czasy, czasami zrobią coś lekkomyślnego. Moją uwagę przykuły zwłaszcza postacie drugoplanowe. Są bardzo intrygujące i niejednoznaczne. Praktycznie każda ma coś na sumieniu, mierzy się  z ciężkim problemem osobistym bądź po prostu coś ukrywa. Miejscowi żyją w nieustannym strachu, ich zachowanie świetnie podsyca wszechobecną atmosferę strachu i obłędu.

Akcja powieści toczy się wartko, a napięcie stopniowo wzrasta, by osiągnąć swoje apogeum w dość niejednoznacznym i zaskakującym zakończeniu. Grono przyjaciół prowadzi własne śledztwo mające na celu odkrycie ukrywanych przez miejscowych tajemnic i zbrodni sprzed lat, w związku z czym czytelnik z zapartym tchem śledzi jego losy. Język jest dość prosty, a trzecioosobowa narracja sprawnie poprowadzona i przystępna. W "Po latach przed śmiercią" nie brakuje jednak klimatycznych, nastrojowych opisów, które stanowią świetny przerywnik i dają odbiorcy chwilę czasu na odsapnięcie od nieco makabrycznych, sensacyjnych wydarzeń.

"Po latach przed śmiercią" to bardzo dobry, klimatyczny horror, który wciąga i intryguje. Makry Karo pozytywnie mnie zaskoczył i udowodnił, że potrafi pisać niebanalne, pełne akcji powieści. Chętnie zapoznałabym się z inną książką tego autora.


POLECAM: miłośnikom klimatycznych, pełnych akcji horrorów z zaskakującymi zakończeniami.

NIE POLECAM:  czytelnikom wrażliwym na naturalistyczne opisy.




Moja ocena:

9/10,        5





Za egzemplarz do recenzji dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają oraz wydawnictwu Wfw.












poniedziałek, 7 grudnia 2015

Recenzja: "Pamiętnik lesbijki"

Tytuł: "Pamiętnik lesbijki"
Autor: Eryk Edwardsson
Liczba stron: 240
Cena rynkowa: 34,99 zł
Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
Premiera: 25 maja 2015
Opis wydawcy:



"Utwór obrazoburczy i prowokujący, pełen skrajności – z jednej strony pokazujący w sposób realistyczny i obnażający życie współczesnej młodzieży, z drugiej zaś traktujący o kwestiach egzystencjalnych, problemach płci, orientacji seksualnej, uprzedzeniach i stereotypach, a także o uczuciach przyjaźni i miłości.

Powieść, napisana w sposób stanowiący połączenie strumienia świadomości i narracji pierwszoosobowej, ukazuje pełen odważnych oraz niebezpiecznych zabaw świat współczesnej młodzieży przez pryzmat doświadczeń ponadprzeciętnie inteligentnej i nadwrażliwej dziewczyny, która, czując wobec niego nieznośny dystans, stara się na różne sposoby go zrozumieć i zarazem nie zatracić siebie.

Akcja powieści, w której nie brakuje imprez, seksu i przemocy, przepleciona jest rozważaniami i obserwacjami z pogranicza filozofii, psychologii oraz socjologii, które stopniowo zarysowują skomplikowany światopogląd głównej bohaterki, stykającej się z ludźmi najróżniejszego typu – od najbardziej prymitywnych po najbardziej wyrafinowanych, od pospolitych po nietuzinkowych, od dobrodusznych po nikczemnych, od przyjacielskich i swojskich po obcych i niezrozumiałych."





Skrajności, alienacja i filozofia


Homoseksualizm w Polsce wciąż jest tematem tabu. Niewiele książek polskich autorów koncentruje się właśnie na nim, a przynajmniej ja do tej pory na żadną z nich się nie natknęłam. Kiedy tylko więc dowiedziałam się o "Pamiętniku lesbijki", postanowiłam dać mu szansę i przekonać się na własnej skórze, czy będzie tak fascynujący i obrazoburczy, jak zapowiadał jego opis. Zwłaszcza, że bardzo lubię literackie kontrowersje i wszelkich indywidualistów, czuję się częściowo powiązana z subkulturą gotycką oraz studiuję psychologię. Miałam nadzieję, że powieść Eryka Edwardssona okaże się satysfakcjonującą czytelniczą przygodą, a rozważania z pogranicza filozofii i socjologii będą zrozumiałe i intrygujące. Co zastałam? Czy "Pamiętnik lesbijki" spełnił moje oczekiwania?

Historia przedstawiona w "Pamiętniku lesbijki" skupia się na studentce socjologii - Nati oraz jej doświadczeniach, przemyśleniach i odczuciach związanych z otaczającą ją rzeczywistością, niezrozumieniem ze strony znajomych, relacją z jej najbliższą przyjaciółką, do której zaczyna żywić skomplikowane uczucia. Pewnego dnia, podczas nudnego wykładu na uczelni, przysiada się do niej tajemnicza gotka - Manat. Choć początkowo ekscentryczna dziewczyna nie wywiera na Nati pozytywnego wrażenia, z czasem wzbudza w niej żywe zainteresowanie i przychylność. Nasza bohaterka postanawia wybrać się z nową koleżanką do gotyckiego klubu. Tam styka się z nieznanym jej środowiskiem, otwiera na ludzi, ale jednocześnie doświadcza bardzo przykrego incydentu, który wprawia ją w prawdziwy szok i przerażenie. Zaczyna mieć również wątpliwości związane z własną tożsamością i orientacją seksualną, przez co wkrótce postanawia podjąć odważne kroki w celu jej manifestacji. W międzyczasie przeżywa wewnętrzne rozdarcie, nie wiedząc, jaka tak naprawdę jest jej natura. Jak Nati poradzi sobie w tak ciężkiej sytuacji? Czy jej przyjaźń przetrwa? Co dokładnie stanie się podczas klimatycznej imprezy? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania - sięgnijcie po powieść Eryka Edwardssona.

Główna bohaterka "Pamiętnika lesbijki" to przeintelektualizowana, skoncentrowana na swoim wnętrzu, zamknięta na ludzi postać, która pewnego dnia zaczyna przeżywać zupełnie nieznane jej dotychczas wątpliwości na tle własnej orientacji seksualnej. Jest ciekawą, złożoną charakterologicznie postacią, zmaga się z własnymi uczuciami i często wpada w melancholijne nastroje. Przełamuje swoje dotychczasowe uprzedzenia i odważnie postanawia odnaleźć się w nowej sytuacji. Ma bardzo złą opinię na temat mężczyzn, głównie przez swoje własne obserwacje i doświadczenia, a także styczność z prymitywnymi szowinistami i stereotypowymi idiotami, którzy traktują kobiety skrajnie przedmiotowo. Zmaga się z zazdrością o Patrycję, niedostrzegającą ich wad. Posiada oryginalną, bogatą osobowość, a jej sposób postrzegania rzeczywistości jest bardzo krytyczny, zimny i frapujący. Stanowi jeden z największych atutów książki, potrafi zachować się nieobliczalnie i przykuwa uwagę odbiorcy. Pozostałe postaci to dość niewielkie, mniej zarysowane, ale różnorodne grono. Nie stwierdziłabym, że reprezentują życie współczesnej młodzieży, ale nie zmienia to faktu, że zostały wykreowane w dość intrygujący sposób.

Ponieważ narratorką "Pamiętnika lesbijki" jest Nati, w książce roi się od różnych, złożonych przemyśleń na temat sensu życia, relacji międzyludzkich, przełamywania tabu. Nie brakuje ciężkich w odbiorze wyrażeń, ale osobiście praktycznie nie przeszkadzało mi to w lekturze. Poza momentami, w których główna bohaterka oddaje się swoim myślom, język jest prosty, lekki i przyjemny, dialogi ciekawe, ale pełne wulgaryzmów i potocznych zwrotów, akcja wartka i dosyć nieprzewidywalna. Temat subkultur został tylko delikatnie zarysowany, nie brakuje pełnych przemocy  i okrucieństwa scen, a także obrazowania różnych stereotypów, poruszania problemów związanych z nietolerancją i alienacją. Scen erotycznych i obrazoburczych nie ma zbyt wiele, dobrze dopełniają całą historię.

Powieść Eryka Edwardssona uważam za udaną i wartą uwagi. Portret psychologiczny głównej bohaterki bardzo mi się podobał, chętnie zapoznałabym się również z inną książką tego autora.


POLECAM: miłośnikom indywidualistów, tematyki subkultur, filozofii egzystencjalnej, oryginalnych bohaterów literackich.

NIE POLECAM:  czytelnikom wyczulonym na wulgaryzmy, którym przeszkadza obfita ilość rozważań filozoficznych i mocno skoncentrowani na swoich przeżyciach wewnętrznych bohaterowie.



Moja ocena:

8/10,        4+





Za książkę dziękuję wydawnictwu Wieża Czarnoksiężnika